Archiwum dla Kategorii ◊ Tata – to brzmi dumnie ◊

Autor: Andrzej
• piątek, 18 Maj, 2012

Dorosłość zobojętnia na przejawy prostego piękna  i spontanicznej radości. Potrafimy wiele sobie wytłumaczyć, zdefiniować, pokombinować i w  oparciu o te kryteria, jak przez filtr postrzegać rzeczywistość.

Lubimy zachwycać się cudzymi myślami, poglądami ,teoriami i staramy się nimi żyć – ale to takie DOROSŁE( bee)  i często nudne i niezrozumiałe.

Świat dziecka jest jak okienko przez które można zobaczyć w nowy sposób fragmenty naszego życia.

Nie można zobaczyć wiele przez dziurkę od klucza jeśli się do niej nie zbliżysz.

Spojrzenie dziecka na świat jest snopem światła o wyjątkowym spektrum, nie zafałszowanym, prawdziwym i pięknym . Ludzie dorośli spędzający dużo czasu z dziećmi i lubiący ich świat w sposób naturalny przejmują ten piękny sposób postrzegania życia.

Zapracowani ojcowie, ciężko zakręceni obowiązkami i troskami codziennymi– zaniedbując świat swoich dzieci tracą wielki skarb który jest w ich zasięgu.

Łagodność, dystans do „ spraw ważnych”, kolory, wyobraźnia, szczerość  to tylko kilka diamencików które można dostrzec  podczas zabawy i przyjaźni z dziećmi.

Trzeba być blisko żeby tego doświadczyć. Jest to trudne gdy  kontakt z dzieckiem ogranicza się do pocałunku w czoło na dobranoc.

Pięć ostatnich lat mojego  ojcowania dało mi wiele nowych wskazówek  i odpowiedzi na pytanie:

JAK ŻYĆ?

Czas spędzany z dzieckiem to nie tylko obowiązek Taty ale niesamowicie praktyczna FRAJDA!

Autor: Andrzej
• piątek, 11 Maj, 2012

5 lat Nowej Małżeńskiej Przygody!

5 lat ze zmarszczkami w odpowiednim miejscu!

5 lat nowych obowiązków!

5 lat tłumaczenia świata na nowo!

5 lat szalonej Przyjaźni  naszych dzieci!

5 lat z nowymi siłami!

5 lat z nowym kompasem priorytetów!

5 lat szybkich, radosnych powrotów  po pracy!

5 lat nowych ludzi i serc dookoła!

5 lat międzypokoleniowej przyjaźni!

5 lat wariowania i głupawy na dywanie!

5 lat Łaski i życzliwości Stwórcy!

5 lat……..

 

Kochamy Cie Pawełku baaaaaardzo!

Autor: Andrzej
• piątek, 04 Maj, 2012

Nie ma takiego sposobu żeby uciec od swojej przeszłości,  zapomnieć wymazać ją z pamięci. Dobrze jeśli  mamy tylko dobre wspomnienia, gorzej gdy dominują te złe w relacjach z ojcem. Nie da się również uciec przed wyzwaniami dorosłego życia choćby nie wiem jak „młoda duszę „ się miało.

Życie przynosi  posag w  postaci misji i celu, które mniej lub bardziej sobie uświadamiamy a z których przyjdzie nam się rozliczyć u jego kresu.

Mężczyźni swoje cele i misje lubią rozdrabniać i uatrakcyjniać, ale często ucieczka od poważnego podejścia do roli ojca bierze się  z niedobrych wspomnień i relacji ze swoim tatą.  Nie uleczone, nie przebaczone, nie rozliczone relację z przeszłości ze swoim ojcem zabierają motywację do ćwiczenia serca  w tej podstawowej roli i przygodzie mężczyzny.

Ale to dla twardych i upartych, bo łatwiej popłynąć w nurcie „ spokontaktów” ,pubów, miałkich rozmów i relacji niż zatrzymać się i chwycić kierownicę życia mocno, jadąc pewnie i bezpiecznie po drogach które wytoczył  Bóg.

Widziałem łzy ojców którzy odzyskiwali synów i córki, spotykam mężczyzn którzy  pragną gestu przyjaźni, akceptacji i miłości ze strony ojca, widziałem zranione kobiety skrzywdzone  przez swoich najbliższych.  To cień który przeszkadza w normalnym życiu częściej niż sobie wyobrażamy.

Wiem że to problem tylko części mężczyzn, wielu jednak nie obudziło się  do  prawdziwego ojcostwa bo nie widzi sensu takiej pracy nad sobą. Zapracowani, zmęczeni, niejednokrotnie samotni nie wiedzą gdzie szukać pomocy.

Ona ( pomoc) jest blisko .

Misja i przygoda OWOCNEGO OJCOSTWA jest do rozpoczęcia od zaraz!

Można rozpocząć od postanowień :

Chcę być lepszym Tatą dla swoich dzieci!

Chcę znaleźć ludzi i sposób żeby to realizować!

Chcę  prosić Boga o siły i mądrość!

HELP!!!

 

Autor: Andrzej
• środa, 25 Kwiecień, 2012

Droga do Przyjaźni między ojcem i dziećmi wiedzie przez różne krajobrazy, ale warto poznać wagę tej relacji żeby nad nią pracować. Nauczyliśmy się przyjaźnić w swoim dorosłym życiu, zapominając lub nie przykładając należytej uwagi do tego, że nasze dzieci przyjaźni uczą się od nas – rodziców.

Młody mężczyzna potrzebuje wzoru zdrowych, przyjacielskich relacji które obserwuje u swojego Taty i jego kompanów. Podobnie córki czują się bezpiecznie i chłoną wzorce prawidłowego zachowania innych mężczyzn, kiedy mają kontakt z Prawdziwymi Przyjaciółmi swojego Taty.

Także przyjaźni  z  Bogiem ( jest  możliwa :) ), takiej codziennej możemy uczyć  dzieci  przykładem i przywiązaniem do Jezusa, który przecież nazwała nas   Swoimi Przyjaciółmi .

Droga do Przyjaźni Prawdziwej wiedzie przez różne krajobrazy, ale to droga piękna i warta wysiłku. Zabierając w tę drogę nasze dzieci warto nauczyć je korzystać  z mapy Bożego Planu i kompasu wiary.

To tak naprawdę leży w interesie każdej zdrowej rodziny i małżeństwa, a przy okazji trzeba działać  by naprawiać to co „media” „nowoczesność” i wszelki „lans” próbuje zniszczyć i zdyskredytować.

To wyzwanie dla odważnych OJCÓW.

Go ahead!

Autor: Andrzej
• poniedziałek, 23 Kwiecień, 2012

www.klubtaty.pl

Autor: Andrzej
• czwartek, 22 Marzec, 2012

Burza medialna spowodowana kłótniami o reformę emerytalną, zabrała resztki rozsądku tym którzy kierując państwem,  kompletnie nie biorą pod uwagę czynników pozamaterialnych dotyczących starości.

Brak wsparcia rodziny i  normalnego porządku małżeństwie  czyni ten cały cyrk koalicyjno medialny ustawą,  w która dali się wciągnąć nawet zdrowo i prorodzinnie kiedyś  myślący.

Relacje w małżeństwie i rodzinie, oparte na Bożym Prawie mogą pomóc przejść przez największe zawirowania społeczno polityczne, czego dowiodła nasza historia.

Przyszłość oglądana  z perspektywy interesownych polityków odciąga od myślenia o przyszłości w wymiarze duchowym.

Miłość, Wierność, Uczciwość małżeńska i poważne traktowanie swojej rodzicielskiej roli, to V filar „ustawy emerytalnej” – ustanowiony przed wiekami przez  DOBREGO PRAWNIKA!

Psalm 23 – to założenia do najlepszej reformy „emerytalnej”.

 

Autor: Andrzej
• poniedziałek, 12 Marzec, 2012

Nowa wiosna przed nami. Radość też nowa bo inna – wspólnego odkrywania świata ciąg dalszy.

I wydawać by się mogło że jest nudno i ciężko, ale jest inaczej – dokładnie odwrotnie.

Zastanawiamy się  często nad Bożym planem w którym  uczestniczymy jako rodzice.

Skąd ten pomysł  Panie Boże?

Genialny – to raz!

Zaskakujący – to dwa!

Odświeżający – to trzy!

Zaskoczeni Łaską, na całego!

 

Autor: Andrzej
• poniedziałek, 12 Marzec, 2012

Czy jest coś czego żałuję, co mógłbym zrobić lepiej?

Oczywiście TAK:

Gdybym mógł  powrócić do swojej młodości i coś zmienić, to  z pewnością poświęciłbym jeszcze więcej czasu swoim dzieciom!

To zachęta żeby teraz kiedy mam czasu więcej nie szczędzić go  Pawełkowi. Przyjdzie przecież  taki moment kiedy zajęty swoimi sprawami powie:

Tato, teraz nie mam teraz czasu!

Wykorzystuję więc jego dyspozycyjność  i  potrzebę bycia blisko mnie i cieszę się widząc swoje odbicie w tym co nasz mały Skarb robi i co myśli.

Nie zamieniłbym czasu na dywanie przy klockach, wspólnego grania w Dobble, Skaczące żabki i Packę na muchy – na” prawdziwą męską dojrzałość”,  bo wiem że robię to co powinienem a to przekonanie dla faceta po pięćdziesiątce to duża  sprawa .  Zaszczyty, tytuły i uznanie które przerabiałem, pozostawiam we wdzięcznej   pamięci, nie specjalnie za nimi tęsknię.

Dzisiaj zagramy po pracy i przedszkolu z Pawełkiem w Carcassons

Już się cieszę!

 

Autor: Andrzej
• czwartek, 01 Marzec, 2012

Co to byłby za świat

gdybym Ciebie nie miał.

Może i dałbym sobie radę

ale wybrałbym Twoja planetę-

tą z karteczkami,

kwiatuszkami,

Piosenkami

i śmiechem

który nie pozwala słońcu zachodzić.

Lubię dojrzewać  patrząc jak rozkwitasz.

To dla mnie taki  powrót

na łąki  najpiękniejsze mojej młodości

która wciąż żyje

I odbija się w Tobie.

Ukochanej córeczce

Autor: Andrzej
• czwartek, 23 Luty, 2012

Autor: Andrzej
• piątek, 20 Styczeń, 2012

Drepczemy sobie rano, po skrzypiącym śniegu do przedszkola. Taki nasz codzienny rytuał. Paweł i ja, dwaj faceci z półwiekową różnica życia. Tyle ważnych spraw trzeba o siódmej rano obgadać. A to zaplanować czas po przedszkolu, podsumować wczorajsze granie w gry planszowe, zaplanować wakacje (oczywiście w Grecji) i tylko … ten jeden towarzyszący nam zawsze gest – mocny uścisk dłoni.
Na śliskim chodniku daje bezpieczeństwo, ciemną nocą pozwala zasnąć, kałuże nawet największą pozwala przeskoczyć.
Jak w wehikule czasu znalazłem się w dusznym kościele w Starym Bielsku .
Mając kilka lat i wychodząc z zatłoczonego kościoła, mocny uścisk   dłoni  taty dawał  poczucie bezpieczeństwa wśród śmierdzących naftaliną płaszczów dorosłych, których głów nawet nie mogłem dostrzec. I nie było ważne czy jest ciemno i po czyich butach depczę , ważne że trzymał mnie za rękę mój Tato i prowadził do wyjścia.
Idąc  z Pawełkiem do przedszkola uświadomiłem sobie jak ważna dla mnie była ta codzienna obecność ojca i mocny uścisk jego dłoni, który pamiętam do dzisiaj.
Małe kółko historii zatoczyło się po pięćdziesięciu latach. Wierzę w  to że nasze wnuki też  będą doświadczały i ceniły bliskość swojego Taty  i będą GO miały pod dostatkiem.

Autor: Andrzej
• piątek, 02 Grudzień, 2011

www.klubtaty.pl

Autor: Andrzej
• piątek, 02 Grudzień, 2011

Dziewczyny kupiły dywan, kolejny, bez uzgodnienia, trochę tylko tani. Znowu trzeba będzie trzepać, uważać żeby nie zbrudzić bo biały. Jeszcze kilka argumentów znalazłem przeciwko nieoczekiwanemu zakupowi.

Ale nagle…

Wpada mały Pawełek chwyta mnie za rękę i krzyczy:

  • Tatka mamy piękną wyspę, będziemy się bawić 

Najpierw powoli jak żółw ociężale” ruszyłem na podłogę do zabawy „w wyspę”.

Mięły trzy godziny i przez ten czas byliśmy: piratami, strażakami, kolejarzami, malarzami, rozbitkami na tratwie i niewiadomi kim jeszcze. Ale najważniejsze że byliśmy kolejny raz dwoma dzielnymi towarzyszami przygód a co dziwne – nie zmęczonymi wcale.

A ten dywan?

Fajny, miękki, ciepły – nie najgorszy w sumie.

Zyskałem trzy fajne godziny z synem – dzięki dziewczyny MOJE!

Autor: Andrzej
• wtorek, 15 Listopad, 2011

-Tatka boję się, śniło mi się coś brzydkiego! 

-A co Pawełku?

-Piraci wywiesili flagę w naszym pokoju.

 

Przytulony zasnął spokojnie dopiero po jakimś czasie. Ja też zasnąłem i po chwili znalazłem się w krainie koszmarów i nieprzewidywalnych zwrotów akcji. Obudziłem się spocony z mocno bijącym sercem, dziękując Bogu że to tylko sen a moi bliscy są bezpieczni i blisko mnie.

 

Przy śniadaniu opowiadaliśmy sobie nasze sny, pocieszając się wzajemnie i solidarnie uśmiechając.

Jak dobrze że po nocy jest poranek i możemy nawet w takich sytuacjach sobie pomagać.

 

Uspokoiło się serce Pawełka bo usłyszał że tato też czasem się boi, ale wystarczy pogłaskać po głowie i tato zasypia znowu spokojnie.

Ta przyjaźń działa naprawdę, w sposób praktyczny- w dwie strony.

Autor: Andrzej
• czwartek, 03 Listopad, 2011

Wielu rzeczy bym w życiu nie robił gdyby nie „ nadzwyczajny zwrot akcji” naszej rodziny w 2007 roku.

Mały obywatel skutecznie zrewolucjonizował życie naszego małżeństwa, ale także życie naszych dorosłych już dzieci.

Wydawać by się mogło że nasz rytm życia jest nie do zmieniania, ale jakże to było złudne.

Odkrywanie świata przez przedszkolaka to nic w porównaniu z naszymi, dorosłymi odkryciami rzeczywistości rodzicielskiej.

  • Szuranie liśćmi – nowy sport dla taty, mamy i Pawełka. Bitwa na żółtozłote liście- to jeszcze nie dyscypliny olimpijskie ale może za niedługo…
  • Break dance i hip-hop do tekstów wymyślanych przy zabawie klockami lego.
  • Slalom na desce do prasowania czy szachy w stylu dowolnym, miłość do nietoperzy – to tylko nieliczne warsztaty które nam mały instruktor nam zafundował.

Świat się śmieje, a my z nim. Tylko nie wiem kto tu się bardziej bawi?

Kochamy Cie Pawełku!

Autor: Andrzej
• poniedziałek, 17 Październik, 2011

Męski spacer – kolejne jesienne liście zbierane do kolekcji. Ciekawe że tak samo zachwycają  kolorami jak w mojej przedszkolnej młodości. Żołędzie, kasztany, szyszki – nieśmiertelny ekwipunek przedszkolaka i radość z każdego znalezionego grzyba.

Nic się nie zmieniło. Pięćdziesiąt lat temu, za rączkę ze swoimi rodzicami tak samo łapczywie zbierałem kolorowe liście jak podczas sobotniego spaceru z Pawełkiem.

Te same kolory od wieków, ten sam katar i ta sama radość ze wspólnie spędzonego czasu.

Tu nie trzeba nic wymyślać, po prostu ubrać się ciepło i zaplanować wyprawę sam na sam z dzieckiem i zachwycać się Bożą mądrości i logiką obserwując przyrodę i jej piękno.

Niesamowite!

Autor: Andrzej
• piątek, 07 Październik, 2011

Wakacje z dorosłymi dziećmi?- Szaleństwo. Trzeba odpocząć i zająć się sobą!”
Poszliśmy na całość- całą rodziną z dziećmi i ich przyjaciółmi w siedem osób wyjechaliśmy daleko w ciepłe kraje.

I był tam czas na odrabianie zaległości, czas na siedzenie w milczeniu i na wspólna lampkę wina i szalone tańce. Mogliśmy popatrzeć na siebie bez pośpiechu, bez studenckiego stresu i gonitwy codziennej.

Było pięknie, bo byliśmy razem – i mimo że już wszyscy jesteśmy dorośli wróciliśmy wszyscy do beztroskiego czasu kiedy nasze rodzinne życie toczyło się w dwóch pokoikach i pachniało szczęściem.

Kocham Was moje dzieci i dziękuje  Bogu za Was!

Autor: Andrzej
• poniedziałek, 12 Wrzesień, 2011

Marzymy sobie razem z Pawłem, co będziemy wspólnie robili nad ciepłym morzem.

  • będę się opalał i odpoczywał…
  • ja też Tatka!
  • będę nurkował i pływał…
  • ja też Tatka!
  • będę zajadał smakołyki…
  • ja też Tatka!
  • będę biegał codziennie…
  • ja też Tatka!
  • będę szukał żółwi..
  • ja też Tatka!

i tak w nieskończoność moje plany przeniknął mały człowiek z przygotowana łopatką do robienia zamków w piasku.

I wiem że znowu będzie fajnie!

Autor: Andrzej
• środa, 07 Wrzesień, 2011

Mały poranny spacerek z domu do przedszkola  trwa krótko ale to nasz rytuał.

Pogadamy o wczorajszym dniu, pokopiemy w kamienie, pośmiejemy się na głos i suniemy do drzwi przedszkola.

Mały codzienny zwyczaj zmienia się  w zamiennik porannej kawy której pić nie mogę, dodający sił i ojcowskiej werwy.

Jeszcze krótkie : pa Tatka i już planuję wracając do samochodu, co będziemy wspólnie robili po powrocie z pracy.

Lubie ten świat z perspektywy przedszkolaka… Łatwiej jakoś tak w życiu teraz.

Autor: Andrzej
• piątek, 22 Lipiec, 2011

Być może przysłowia są „mądrością narodów”ale śmiem polemizować czy jest tak do końca i ze wszystkimi. Często zamykają fajne dyskusję które mogą coś konstruktywnego wnieść do omawianego zagadnienia puentowane są płytką sentencją, bo przecież nie wypada z mądrością ludową polemizować. Wśród utartych zwrotów i powiedzeń są takie które w kanonie głupoty znalazły by się na najwyższym podium, ale są też pożyteczne i mądre.

Powiedzenie typu „ Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie” zamyka rozmowę o Bożym działaniu i zostało spłycone do poziomu kara, nagroda lub do usprawiedliwienia ludzkiego odwetu.

Jednym z głupszych powiedzeń ( sorry: mądrości) to tzw. „złota” zasada rodzicielstwa: Małe dzieci mały kłopot , duże dzieci duży kłopot.

Nie wiem kto jest autorem tej sentencji, ale z pewnością anonim i to niezły frustrat.

Mając za sobą ćwierć wieku rodzicielstwa nie zamieniłbym radości bycia tatą na narzekanie na swoje dzieciaki z byle powodu, a z pewnością trochę bym ich znalazł. Każdy rok ich życia to nowe odkrycia, nowe osiągnięcia i wspólne radości i coś czego się spodziewałem a co przerosło moje oczekiwania- dorosła i niesamowita przyjaźń rodziców i dzieci.

Wspólne odkrywanie świata ze swoimi dziećmi to jest dopiero przygoda. To tak jakby ktoś ci kupił nową dokładną lornetkę i pokazywał świat którego do tej pory nie dostrzegałeś. I nie ma tutaj żadnej przesady, jest tylko normalna  zaplanowana przez Boga relacja z dziećmi, ze wszystkimi trudami i wyrzeczeniami, których w bilansie ogólnym jest zdecydowanie mniej niż tych chwil dobrych.

Jestem Bogu wdzięczny za to że mogę być rodzicem i uczyć się od Niego jak najlepszego ojcostwa. A co do mądrych sentencji to wolę te z Księgi Przysłów, bo wiem że to słowo naprawdę mądre i pożyteczne.

 

 

Autor: Andrzej
• poniedziałek, 06 Czerwiec, 2011

Dotykam gorącego czoła , spoconych pleców i myślę cicho:

jaki on jest dzielny.

Nie spuszcza z  nas  oczu, uśmiechając się resztką zdrowych sił.

Jesteś taki dzielny synku. Twój radosny świat na małą chwile został zmącony gorączką ale ty już głośno marzysz o jutrzejszej wspólnej zabawie.

Jesteś dla nas wielkim prezentem i małym nauczycielem.

Nawet nie wiesz jak nam pomagasz Aniołku!

 

Autor: Andrzej
• wtorek, 24 Maj, 2011

Dzisiejszy poranek był trudny. Płacz, łzy w obfitości i strach przed  pójściem do  przedszkola.

Małe wystraszone serduszko wtulone w mamę,  jak nigdy domagające się ze wszystkich sił pozostawienia w domu.

Jak zwykle chodzi o dzieci w   grupie – zaczepianie, wyrywanie zabawek – słowem chandra przedszkolaka.

Teraz wkracza mądra mamcia i zdaniem po zdaniu upewnia młodego wojownika, że da radę i że to nie jest takie straszne. Patrzę na tą scenę i wracają moje wspomnienia wypłakiwanych za mamą  łez w przedszkolu czy  koloniach letnich na które jeździłem od 7 roku życia.

Po 10 minutach, nie ten człowiek – mamy już plan szalonych zabaw na wieczór, obiecany ulubiony deser po obiedzie i spokojny oddech dzielnego czterolatka pieczętuje zwycięstwo odwagi.

Mama nigdy nie zawodzi.

Zaufanie do granic dorosłej wyobraźni!

Szok!

Mały wojownik już spokojnie daje mi całusa na pożegnanie i dzielnie wkracza w miejsce przedszkolnej akcji.

Ufać i wierzyć jak mój Pawełek.

Wtulić się tak jak on i poczuć to ciepło Pocieszyciela.

I iść tam gdzie On posyła, bo ulubiony deserek jest pewny.

Autor: Andrzej
• piątek, 20 Maj, 2011

Tato, jest dla córki szczególnym darem. Dobrze jeśli potrafi stać się dla niej również przyjacielem.

Wiele zachowań traktowanych jako normalne i poprawne w relacjach z innymi mężczyznami wynoszonych jest z domu, a szczególnie  relacji z ojcem. Kochamy i rozpieszczamy nasze  córeczki kiedy są małe, a wycofujemy się  z relacji przyjaźni kiedy dorastają  a właśnie wtedy nas najbardziej potrzebują ( nawet wtedy gdy wydaje się nam że jest odwrotnie).

Tak być nie musi i możemy zdecydowanie więcej zrobić, jeśli będziemy bardziej świadomi jak bardzo jesteśmy im potrzebni mając dla nich wystarczającą ilość miłości,  czasu  i cierpliwości.

Tato, ma szczególne miejsce w życiu córki.

O tym i o innych ważnych dla nas sprawach chcemy rozmawiać na spotkaniu Klubu Taty 25.05.2011 o godz. 19.oo.

Wszystkich sympatyków Klubu prosimy o modlitwę.

Autor: Andrzej
• środa, 11 Maj, 2011

Odkrywam z twoja pomocą

wszechświaty  różne i zaczarowane,

pełne kolorów,

zapachów i myśli pięknych.

 

Zaczarowało się moje serce

zmęczone -

bo dotknął je promyczek z Ciebie

i  cichutko i z wdziękiem

dogonił moje zabiegane

Życie.

 

Marysi

Autor: Andrzej
• wtorek, 26 Kwiecień, 2011

Ma w sobie to coś, co cementuje całą rodzinę. Najmniejszy, brykający jak mały osiołek i służący wszystkim swoja pomocą z całego swojego czteroletniego serduszka. Wstrzeli się w każdy watek rozmowy, cierpliwie posłucha, wyczeka i wciągnie w zabawę największego ponuraka.

Teraz czas ospy – miało być trudno, ale tak naprawdę to my, dorośli przeżywamy to bardziej niż on.

Obsypany jak biedronka ale szkoda czasu na zmarnowanie bezczynnością.

Działamy więc budując, opowiadając i sprzątając.

A dzisiaj razem zrobimy chleb…

Codzienność z małym aniołkiem.

Dobrze być Twoim tatą Pawełku!

Autor: Andrzej
• poniedziałek, 18 Kwiecień, 2011

Tato musi wiedzieć gdzie prowadzi swoje dzieci, jakie wartości chce im przekazać.

Plan dnia, tygodnia czy plan kwartalny to już standard w pracy. I chyba tak pozostanie, bo wskazuje na cel działań i stopień ich realizacji.

Wychowanie dziecka to misja która musi mieć swój plan i cel a często podobne jest do tratwy która płynie z prądem i mamy niewielki wpływ na kierunek i prędkość, bo: rządzi rzeka.

 

Tato Prawdziwy, przejęty swoją rolą jest kapitanem parowca, który bardzo często płynie pod prąd omijając potężne przeszkody wioząc ludzi i ładunek bezpiecznie i mądrze.

 

Mark Twain w książce „Życie na Missisipi” w sposób piękny i realistyczny opisuje czas który spędził na parowcu poznając tajemnice jego dowodzenia i wysiłek który musiał włożyć, żeby docierać już jako kapitan, bezpiecznie do celu.

Tato!Tratwa czy parowiec?

Łatwiej jest na tratwie to fakt – ale czy bezpieczniej?

Autor: Andrzej
• wtorek, 22 Marzec, 2011

Kto najbardziej pomógł ci w twoim ojcostwie?”

Zadaliśmy to pytanie prowadząc nasze badania, tysiącom mężczyzn. Niektórzy odpowiedzieli „Mój ojciec” inni „Mój duszpasterz”. Ale najpopularniejsza odpowiedź brzmiała: „Moja żona”. A gdy uściśliliśmy pytanie: Kto pomaga ci w trudnościach i zmaganiach w twoim ojcostwie, wielu znów odpowiedziało „Moja żona”.

To duży ulga wiedzieć, że nie jest się jedynym rodzicem, ale są i wyzwania, bo siła twojego ojcostwa w dużej mierze zależy także od twojej relacji z matką dzieci. Czy wspólnie usiłujecie podążać w tym samym kierunku, czy też raczej zmagasz się z nią, i zataczasz własne kręgi?

Ona jest twoim największym sprzymierzeńcem w ojcostwie i okazywanie jej swej miłości i szacunku jest jedną z najlepszych rzeczy jaką ojciec może zrobić dla swych dzieci.

Ken Canfield

(założyciel National Center of Fathering)

O kobietach, a szczególnie o swojej żonie potrafimy mówić dużo.
O tym jak bardzo, przekonaliśmy się na poprzednim spotkaniu Klubu Taty. Tematu nie sposób wyczerpać i następne spotkanie też tego nie uczyni, ale pasja z jaką odkrywaliśmy mechanizmy naszych niepowodzeń w zrozumieniu delikatnej natury kobiety, niech będzie zachetą do udziału w kolejnym spotkaniu KLUBU TATY 30.03.2011 :-) .
Jeśli nie możesz wziąć udziału  w spotkaniu, prosimy o modlitwę.

Zapraszamy na druga część poświęconą relacji ze swoja żoną, mając świadomość że jest Ona naszym największym sprzymierzeńcem w naszym wypełnianiu roli Taty.

www.klubtaty.pl

 

Autor: Andrzej
• piątek, 18 Marzec, 2011

Przytulam szorstki policzek do spoconej główki, pełnej przygód, bajek i fantazji. Spokojnie oddycha uśmiechając się przez sen. Dzień i noc chyba nie można się uśmiechać?

A jednak – można!

Co byśmy bez Ciebie synku robili?

Tatka, a wiesz że miało mnie nie być ?”

- miałeś być Synku i to BARDZO!

BNBD

Autor: Andrzej
• poniedziałek, 07 Marzec, 2011

Trzy dni, noc i dzień razem. Wspólne spacery posiłki, zabawa, spanie. Blisko siebie – ciągle rozmawiając, odpowiadając kilkanaście razy na te same pytania, śmiejąc się z byle czego, szukając niespodzianek, grając w „naumyślne” szachy, biegając po hotelowych korytarzach w poszukiwaniu Indian – jednym słowem warsztaty cierpliwości i miłości.

Nagroda pełna do odebrania wieczorem, kiedy uśmiechnięty po dobrej kolacji patrząc w moje oczy mówi: Tatka! my jesteśmy Przyjaciele!

I wiem ze On rozumie o czym mówi.

Pytam synka: Dlaczego ty się ciągle się śmiejesz?

A on tak po prostu – Tatka! bo ty się też ciągle śmiejesz.

Nie szukaj lusterka, poobserwuj swoje dzieci – dowiesz się o sobie dużo więcej !

To jest dobra nauka!

Autor: Andrzej
• piątek, 18 Luty, 2011

Słowo dane przez Indianina to coś więcej niż tylko obietnica, to pewność że go dotrzymamy. Kiedy mały Indianin daje słowo ze „zje ładnie kolację” lub „ umyje włosy szamponem, bez krzyku” to jest to pewne jak zachód słońca.

Czas indiańskich zabaw z pewnością mamy jako faceci już za sobą. Ale tak myślę ile mądrych wartości uczyła ta zabawa.

Z moim młodszym czteroletnim synem odkrywamy, on po raz pierwszy ja wracam do dzieciństwa, ścieżki indiańskich zwyczajów. Skaczemy, odpoczywamy w namiotach, szukamy „bladych twarzy”, śpiewamy i tańczymy – i czas nam płynie do kolacji.

Chyba tak naprawdę każdy dorosły mężczyzna ma w sobie coś z tego wyidealizowanego Winnetou z dzieciństwa, dla którego Słowo to było Słowo, Przyjaźń znaczyła więcej niż tzw. układ czy zobowiązanie. Prawdziwy Apacz nie pozostawił członka swojego plemienia na pastwę nieprzyjaciół i zawsze wracał by pomagać.

A więc dzisiaj po pracy znowu rozpoczniemy zabawę od tańców indiańskich i okrzyków, narażając się na niebezpieczeństwo spotkania z „groźną Babcią”

Wiem dorosły Facecie, że masz w sobie duszę Indianina, nie wstydź się jej – ona jest piękna!

Spróbuj tak jak kiedyś powrócić do szukania życiowego skarbu!

Howgh!

Autor: Andrzej
• poniedziałek, 14 Luty, 2011

To było dawno , niespodziewany Prezent, 

zdziwienie, radość, zachwyt.

Urocza buźka, czarne kędziorki.

A potem obite kolanka i siniaki na czole,

zabawy w podchody obok cmentarza i złapane w niewolę koguty.

Wyścigi na rolkach i zgubiona wędka, porwana przez karpia potwora.

Zdania pisane za złotówkę na drzewie, nieudane szlaczki i wyrwane kartki z zeszytu,

hodowla kaczek i królików, fiołki kupione dla mamy za nazbierany złom.

A teraz mężczyzna robiący zdjęcia obejmujący mnie podczas oglądania filmu, zawsze głodny gdy wpada do domu.

Jak ja Cię lubię! Niech Cię Miłość prowadzi mój synu!

Dla Johna

Autor: Andrzej
• wtorek, 01 Luty, 2011

Król Jerzy VI, zmuszony do objęcia korony brytyjskiej dziwnym zbiegiem okoliczności rodzinnych, staje jako mąż stanu na czele monarchii dodając Brytyjczykom nadziei, wsparcia moralnego i odwagi przed nadchodzącą inwazją z Niemiec.

I nie byłoby w tej fabule, opartej na autentycznych faktach nic dziwnego, gdyby nie historia relacji Alberta, późniejszego króla, ze swoim ojcem która doprowadziła u niego do zaburzeń mowy,zachowań depresyjnych i małej wiary w swoje możliwości.

Ojciec swoim władczym charakterem, zniszczył wiarę w siebie młodego wrażliwego chłopca.

Przypadkowy przyjaciel, terapeuta mowy – pozwala bohaterowi pokonać swoje ograniczenia z dużym wysiłkiem ale i z wielką klasą i pożytkiem dla całego narodu.

Kolejny filmy, już bardzo sławny – który porusza delikatny aczkolwiek niechętnie poruszany w mediach temat, relacji ojca z dziećmi i wynikających z nich dobrych i złych konsekwencji.

To tak moja obsesja która nie daje mi spokojnie myśleć, że są w moim mieście dzieci które przez nieodpowiedzialność swoich ojców, lub brak wiedzy i wsparcia już teraz są skazane na niedostosowanie w dorosłym życiu.

Będąc teraz, ojcem małego dziecka swoją relacją z nim inwestujesz w jego dorosłe życie.

Poświęć więcej czasu swoim dzieciom, twoja obecność w ich życiu jest jak dobrej klasy paliwo,a dostrzeganie w nich dobra daje im siłę do podejmowania mądrych odważnych decyzji w dorosłym życiu.

Polecam film: „Jak zostać królem”

Autor: Andrzej
• czwartek, 27 Styczeń, 2011

„Pamiętam jak pradziadek Andrzej…” – jest to całkiem realne, że kiedyś moje prawnuki będą tak wspominały moje zachowania, śmiały się z moich nawyków, naśladowały dobre i krytykowały złe.

Skąd ta refleksja? – a no z myślenia „ do przodu”. Często wydaje mi się, że to co robię jako tata ma tylko wartość teraźniejszą, ale przecież pracując nad sobą  wykonuję konkretna pracę dla swoich dzieci, wnuków, prawnuków.

Czas jest bezwzględny, a bańka mydlana  zwana dniem dzisiejszym pęknie bardzo szybko o północy.

I tak to ma być, że dni mijają bez żadnego  namacalnego celu?

Po prostu nas ogłupiono codziennym pragnieniem przyjemności, połączonym z brakiem życiowej misji.

Weź lornetkę (wyobraźnię), spójrz daleko przed siebie kilkadziesiąt lat w przód, co wtedy zobaczysz i usłyszysz o sobie, ile śladów swojej osoby zobaczysz w dzieciach, wnukach i prawnukach.

Warto myśleć i działać dalekosiężnie, bo Tata musi mieć dalsza wizję niż tylko przeżyć do weekendu.

Starając się być jak najlepszym tatą pracujesz dla swoich potomnych. Ale jazda!



Autor: Andrzej
• poniedziałek, 17 Styczeń, 2011

Zupełnie przypadkiem wybraliśmy do oglądania filmy z naszego rodzinnego magazynu, i jakież było nasze zdziwienie, kiedy podsumowując oglądane filmy stwierdziliśmy, że wszystkie dotyczyły

zniszczonych relacji między rodzicami i dziećmi. Rodzice i dzieci mówiące innym językiem, brak jakiejkolwiek więzi i normalności,brak czasu na zastanowienie się nad sobą i chyba najbardziej dramatyczne losy bohaterów filmu TETRO – kim jest mój ojciec?

Przypadek, czy smutna rzeczywistość. Statystyka jest bezwzględna, ale rodzice dla swoich dzieci również.

Zastanawiam się ilu członków ekipy filmowej realizującej każdy z tych filmów dokładał swoje trudne doświadczenia do losów filmowych bohaterów.

Poruszył mnie bardzo wpis na blogu jednego z moich przyjaciół na temat swojego swojego nieżyjącego ojca.

Pamiętam strach kiedy mówił o swoim ojcu i widzę teraz dorosłego mężczyznę który przebaczył i zmienił to co wydawało się nie możliwe. To jeden z PRAWDZIWYCH FILMÓW które znam i zachęcają do pracy nad sobą.

Na wiele fabuł w naszym „filmowym życiu”, my ojcowie mamy ogromny wpływ.

Realizujmy dobre „filmy”, zachęcające do budowania więzi rodzinnych normalnych, nie tych „postępowych”.

Polecam filmy:

Bella

August Rush

Tetro

Autor: Andrzej
• środa, 29 Grudzień, 2010

Kolejny rok zamykam w mojej ojcowskiej karierze.

Jak to zwykle bywa tzw. kariera ma sukcesy i porażki ale ten rok był szczególny, bo pełno w nim było wydarzeń których nie brałem pod uwagę.

Przekonałem się kolejny raz, że w chwilach kiedy wydaje się że dochodzisz do szczytu swoich możliwości, w sposób cudowny KTOŚ podaje rękę i prowadzi cię dalej.

Sił nadal brakuje, ale wtedy kiedy trzeba nagle masz ich wystarczająco dużo.

Dziesiątki puzzli układanych na dywanie z naszymi dziećmi to świetny czas na rozmowy i wygłupy.

Trampolina pokojowa, która przerażała rozmiarami stała się miejscem naszego rodzinnego fitness klubu.

Kolędy można śpiewać, ale również w sposób szaleńczy odtańczyć.

Zaskoczeń było wiele, ale też wdzięczność za dar bycia tatą jest coraz większa.

A na rok następny mam plan taki – zostać TATĄ ROKU w moim domu!

Autor: Andrzej
• wtorek, 14 Grudzień, 2010

Panie Boże!

Pobłogosław nasze dzieci

i spełniaj swoje zamiary w ich życiu.

Pozwól nam zrozumieć,

że o wiele ważniejsze jest robić coś wspólnie

z naszymi dziećmi, niż tylko dla nich.

Panie Jezu!

Prosimy Ciebie jako rodzice,

pukaj do serc naszych dzieci

i stań się dla nich Panem i Zbawicielem.

Posługuj się nami w tej pracy i spraw

aby nasze życie mówiło o tym,

że Ciebie kochamy i Tobie ufamy.

Duchu Święty!

Dotykaj naszych serc Swoją łaską,

aby wiara nasza i naszych dzieci,

była zawsze świeża i nowa,

nawet w tych dziwnych i zabieganych czasach.

Autor: Andrzej
• czwartek, 18 Listopad, 2010

To co zostaje

na lata dojrzałe,

mierzy się

cierpliwością i wiernością.

Czas biegnie

z cichszym: tik -tak

a kurant z zadyszką

wykrzykuje: warto było !

To co zostaje

na dojrzałe lata

ma kolor i smak przedniego wina

dobrze ukrytego

na chwilę sposobną.

moim dzieciom

Autor: Andrzej
• wtorek, 26 Październik, 2010

Czy ja wyglądam na bohatera? - zapyta niejeden z nas. Może nie jesteśmy tacy odważni, piękni silni i bezkompromisowi jak bohaterowie filmów, ale dla naszych dzieci stajemy się bohaterami walcząc z powodzią zalewającą piwnicę, wstając kilkanaście razy w nocy do chorego dziecka, broniąc słabszych, wspinając się na skałki czy cierpliwie rozwiązując z dzieckiem zadania domowe.

To jest inne bohaterstwo, takie zwyczajne i codzienne.

www.klubtaty.pl

Autor: Andrzej
• wtorek, 28 Wrzesień, 2010

Od roku spotykamy się w Klubie Taty raz w miesiącu, rozmawiając o sprawach ważnych dotyczących naszych rodzin, modląc się za siebie i coraz bardziej widząc ważność tej misji.

Kilkunastu facetów w sile wieku, aktywnych zawodowo odkrywa w sobie pokłady miłości i konieczność większej troski o rodzinę. Każdy z nas przychodzi z zamiarem stania się jeszcze lepszym ojcem i przyjacielem swoich dzieci.

Nauczyłem się wiele przez ten rok od moich „towarzyszy broni” słuchając historii o prawdziwym  radzeniu sobie w rożnych sytuacjach z Bożą pomocą.

Różnorodność doświadczeń ubogaca niesamowicie i budzi wdzięczność dla Stwórcy, który pomaga zarówno w codziennym  szarym życiu, ale również w nieuleczalnych chorobach dzieci, w wychodzeniu z żałoby po stracie dziecka czy w radzeniu sobie z uzależnieniami.

Serce rośnie kiedy najpierw pomysł nieśmiały, a następnie cykliczne spotkania przeradzają się w misję której, a mocno w to wierzę, dopinguje Najlepszy Ojciec na Świecie, Dobry Bóg.

POLECAMY SIĘ MODLITWIE – PRACUJEMY DLA WSPÓLNEGO DOBRA.

www.klubtaty.pl

Autor: Andrzej
• środa, 15 Wrzesień, 2010

Ten pierścionek

jest jak łezka nieśmiała

w ojcowskim oku.

Diamenty i złoto

wdzięczność i nadzieja

i radość z pięknego serduszka

które już coraz mniej moje.

Ten pierścionek

jak jak wszystkie

nasze fotografie

czaruje, cieszy

i leczy.

I czasu cofać nie trzeba

bo dni piękne

przed Wami.

córeczce