Nie zaskoczył mnie werdykt Akademii Filmowej. Film „Artysta” okazał się bezkonkurencyjny w kilku kategoriach.
Zaskakujący pomysł i zaskakujący oddźwięk publiczności na czarno biały, film przypominający produkcje przedwojennego kina niemego. W czasach kin 3D, odjechanych efektów komputerowych, gdzie rzeczywistość miesza się z fantazją takie ograniczenie środków wyrazu to wielka odwaga. Ale opłacalna jak pokazuje wczorajsza oskarowa noc.
Tęsknota za prostym przekazem zwyciężyła. Proste środki wyrazu pokonały świat kosmicznej techniki. Jestem pod wrażeniem, gdyż ten film bardzo mi się podobał i poprzez treść i formę pozostał w pamięci.
Tak bardzo próbujemy unowocześniać swoje życie i myślenie wymyślając fajerwerki i „techniki” poprawiające życie. Często to co jest dobre, sprawdzone i proste w wyrazie, zakurzone czeka na odkrycie.
Proste słowa, proste gesty, zaufanie i wdzięczność mogą pokazać nowy wymiar naszego „życiowego kina”.
Potrzebna jest odwaga do podjęcia decyzji o życiu zgodnym z zasadami Ewangelii biorąc pod uwagę koszty i zyski. Najczęściej okazuje się jednak, że właśnie o takim sposobie życia marzymy i sprawdza się on w codziennym życiu.
Scenariusz jest dostępny, a Oskary za dobre życie są o wiele bardziej wartościowe.
Polecam film „Artysta”.



















Komentarze