Pokusa bycia oryginalnym w swoich poglądach jest tym większa im bardziej potrzebujemy zdania się na pomoc i
otwartość innych. Oryginalność tracimy już po narodzeniu bo wszyscy mamy tą sama fizjologię. Nowoczesne poglądy po analizie okazują się już wcześniej znane, a nasze sentencje wypowiadane i zapisywane tak mądrze nagle znajdują swoje źródła i autorów ku naszemu zdziwieniu gdzieś indziej. Pragnienie indywidualizmu może być śmieszne ale również niszczące nas samych i bliskich.
Czyż nasza mowa nie jest zbiorem mądrości zasłyszanych, przesiąkniętych, naśladowanych które w pewnym momencie staje się naszą „własnością„ a przecież są pożyczone. Czy warto silić się kosztem śmieszności na indywidualizm za wszelka cenę skoro można odpocząć ze świadomością tego, że jestem ważny dla innych – przede wszystkim dla Boga, bez względu na to jakie błyszczące poglądy lansuję.
W promowaniu swojej niezależności, często słychać krzyk : przytul mnie!.
Jesteś mądry, jesteś ważny, jesteś wrażliwy – nie ma co kolekcjonować orderów z Oryginalności.




Komentarze