Wyjeżdżając rano do pracy po kilkudziesięciu metrach wjechałem w mgłę która znacznie ograniczała widzialność. Jechałem wolno i ostrożnie mecząc się rozproszonym światłem reflektorów innych samochodów. Każdy kilometr stawał się coraz trudniejszy – ale to przecież normalne zjawisko o tej porze roku. Kiedy już prawie z nosem na szybie pokonywałem z szaloną prędkością 30 km/h dystans do pracy olśniła mnie myśl :WYCIERACZKI!
I to było genialne – w momencie włączenia wycieraczek mogłem niezauważone wcześnie drobne kropelki mgły usunąć z szyby – i pędzić 50 km/ h.
Przez dłuższy czas nie zauważyłem, że widoczność przez drobne kropelki utrudniają mi ocenę drogi i komplikują jazdę.
Zauważyłbym oczywiście wielkie, rzęsiste krople od razu, ale mgiełka mnie zmyliła.
Takie małe kropelki potrafią niepostrzeżenie pokryć sumienie i serce. I nie wiadomo wtedy dlaczego tak w życiu ciężko i pod górę, i dlaczego inni się czepiają.
Czasem ktoś życzliwy musi powiedzieć: włącz wycieraczki!
I to nie po to żeby dokuczyć, ale żeby więcej zobaczyć. Ale decyzja i tak należy do kierowcy.




Komentarze