Archiwum ◊ Grudzień, 2011 ◊

Autor: Andrzej
• czwartek, 29 Grudzień, 2011

Czas zacząć myśleć o życzeniach noworocznych, bo nieuchronnie zbliża się dzień Sylwestra.

Chcąc nie wpaść w schematy zastanowiłem się nad mijającym rokiem stwierdzając że to był kolejny dobry rok,w którym działo się więcej dobrego niż złego.

Szok! Nawet nie było na co ponarzekać.

Zniknęło wiele napięć, przybyło wielu ciekawych ludzi wokół nas. Czas zweryfikował starych przyjaciół, pokazując że lepiej mieć ich mniej i wypróbowanych, niż wielu plastikowych i z urzędu. Wiem i czuję coraz wyraźniej że wszystko co dotyczy mojego życia bardzo interesuje Pana Boga.

A w sposób szczególny przekonywał mnie przez ten miniony rok, że troszczy się bardzo o moją żonę, dzieci, rodziców i o mnie.

I dalej nie wiem czego sobie życzyć… chociaż!

Nie tracić z oczu Jezusa…

Tak! Tego życzę sobie i moi najbliższym.

 

Kategoria: Anlee  | 2 Komentarze
Autor: Andrzej
• czwartek, 29 Grudzień, 2011

To chyba jest zwyczajna historia. Zwyczajna bo dotyczy codziennego życia i pracy. Szumnie można to nazwać powołaniem, a to przecież zwykła praca lekarza w oddziale onkologii.

Dzień za dniem, tragiczne dla pacjentów i ich rodzin informacje, pytania o rokowanie, o to ile pozostało jeszcze czasu? Ogromna kondensacja złych wiadomości na metr sześcienny.

Przez tych lat dwadzieścia pięć noszone wszystkie lęki i cierpienia pacjentów w jednym Wielkim Sercu. To nie jest tak, że wychodząc z pracy zamyka się drzwi za pacjentami i basta. Z nimi się w myślach rozmawia, o nich się myśli, o nich się boi.

I są też ich najbliżsi: dzieci, małżonkowie, rodzice, przyjaciele – samotni, zdruzgotani,wystraszeni… dla których wieść o nowotworze jest jak granat wrzucony do mieszkania.

Bywam świadkiem tych rozmów i wiele się uczę podziwiając siłę której bym w sobie nie wzbudził, bo nie mam takiego serca i miłości do ludzi.

Towarzyszenie do końca to rzecz jasna obowiązek lekarza, ale to towarzyszenie później wykracza poza medycynę i wchodzi w metafizykę.

Tam dopiero zaczyna się weryfikacja powołania do służenia innym.

Przytulenie dziecka podczas pogrzebu młodej, pięknej mamy. Rozmowy z synami którzy tracą ukochanego tatę, pocieszanie rodziców którzy tracą jedyne dziecko, zachęcanie do przebaczenia krzywd, nawracanie się do Boga w chwilach ostatnich, słuchanie niejednej wstrząsającej i skrywanej przed innymi historii życia

Wielokrotnie miałem za złe, że tyle spraw dotyczących  pacjentów zajmuje nasze wieczorne rozmowy, ale bilans służby sercem na dłuższą metę jest powalający.

Przyjaźnie z rodzinami tych którzy odeszli, telefony w sprawach życiowych od dorastających synów zmarłych pacjentów, opowieści dzieci o tym że mama zdążyła zobaczyć je przed ołtarzem, rozmowy i łzy wzruszenia wspólnie wylewane po wielu latach to ogromna nagroda.

I choć często bywam surowy i krytykuję taki sposób emocjonalnego zaangażowania w pracę to wiem że tak już będzie do końca, bo inaczej moja Basia nie potrafi. Podziwiam ją za to i wiem że źródłem tych sił jest miłość do Jezusa. Dumny jestem z tego że jestem świadkiem i uczestnikiem tak wielu niezwykłych wydarzeń i że mam tak niesamowitą ŻONĘ. (I Love You)

Kategoria: Anlee  | Zostaw komentarz
Autor: Andrzej
• piątek, 16 Grudzień, 2011

Ciekawe jakie będą te Święta?

To pytanie pojawia się dosyć często pod koniec roku.

Będą – ta fakt, a jakie to zależy od nas.

Cieszę się, na spotkanie z rodziną, na rozmowy, wygłupy z Pawełkiem. Na zabawę kolejką która czeka na niego ukryta przed jego wścibskimi oczkami.

Czekam i ciesze się na nasze ulubione tempranillo i wspólne śpiewanie.

Wiem jakie będą Święta !

I jeśli tylko będzie mi dane dożyć to będę się starał żeby były piękne, spokojne i błogosławione przez Tego który Narodził się w Betlejem.

Świeckie tradycje mnie nie interesują.

Kategoria: Anlee  | Zostaw komentarz
Autor: Andrzej
• środa, 14 Grudzień, 2011

Mój grudzień 1981 roku był mroźny do bólu stóp, kiedy wracając z szumiąca głową w nocy mijałem smutnych żołnierzy na ulicy Piastowskiej.

Ryzling i poezja jeszcze szumiały w głowie ale refleksja nad tym co się rozpoczęło przychodziła za każdym zmilitaryzowanym skrzyżowaniem.

Potem było już tylko gorzej, kiedy nie wiedząc dlaczego nie mogłem dojechać na stancję autobusem koło kopalni Wujek. Pozostał tylko gorzki sprzeciw i kolorowy charakter dwudziestolatka ze studenckim „wspomaganiem”.

Ale było się blisko z innymi, było ciepło i była nadzieja na coś nowego. Kilku kolegów nagle „skończyło” studia, rozmowy w czasie zajęć coraz częściej odbiegały od zagadnień medycznych.

Było między studentami coś żywego, świeżego, radosnego i niepewnego.

Przeżyliśmy w końcu przez czas kartek na wódkę i cukier, pólek sklepowych z octem i musztarda jedynie, kolejek za pieluszkami i mlekiem w proszku dla dzieci.

Przyszło nowe, „bogate”, demokratyczne.

Zniknęło to dobro które urodziło się wtedy – wygumowały się bezinteresowność, szacunek, szczera radość z niesienia pomocy innym.

Pamięć jak zwykle płata figle i wzmacnia to co złe  zapominając o tym co dobre… a „medioci” dalej wchłaniają kłótnie i spory „autorytetów” w   TV.

 

Kategoria: Anlee  | Zostaw komentarz
Autor: Andrzej
• środa, 14 Grudzień, 2011

Nieugaszone pragnienie powoduje lęk, odbiera rozsądek, dezorientuje w drodze. Wiedzą o tym ci, którzy czytali książki o przygodach wędrowców na pustyni.

Pragnienia mogą być róże, od tych fizjologicznych po te społeczne, takie jak pragnienie pieniędzy, dominacji nad innymi, pragnienie kariery zawodowej, uznania przez innych itp. Przekonuję się codziennie że spełnienia tych pragnień nie jest możliwe bo zawsze troszeczkę dalej jest coś nowego, bardziej atrakcyjnego co staje się obiektem pożądania.

Kasa, jej brak lub nadmiar gubi dorosłych i mądrych ludzi jak czarna ospa w czasach zarazy.

Jehowa-Jireh to imię Boga Jahwe które daje nadzieję- Bóg który zaspakaja.

Uspokojone serce i nakarmione przez Boga daje normalne spojrzenie na kasę, pragnienia, pożądliwości i codzienność.

Tak naprawdę wtedy kiedy bardzo czegoś chcę, i upieram się przy tym jak dziecko, zapominam o tym że jedynie z Nim i w Nim jest wszystko co jest mi potrzebne do NORMALNEGO życia.

W USA wykonano badania na dużej populacji i ustalono, że do życia potrzeba człowiekowi stu rzeczy.

Jakich nie wiem , ale nie jest to duża liczba.

Mam tylko wątpliwość czy znalazło się tam miejsce dla tego który Prawdziwie Zaspakaja nasze potrzeby, myśli o nas i bardzo się troszczy.

Jehowa-Jireh – Bóg który zaspakaja.

Kategoria: Anlee  | Zostaw komentarz
Autor: Andrzej
• czwartek, 08 Grudzień, 2011

Przy drzwiach do sypialni od lat wisiało kryształowe lustro. Wchodząc, wychodząc odruchowo spoglądałem na swoje odbicie i ten nawyk mocno mi się utrwalił.

Niepodziewanie Basia zamieniła miejscami lustro z obrazem „Jezu Ufam Tobie”. Wchodząc do sypialni odruchowo spoglądam w prawo a tam… już nie ja tylko On.

Dobra zamiana, ale dziwienie było wielkie.

Trochę łatwiej jest mi teraz pamiętać o modlitwie.

A lustro… Znajdę jak będę potrzebował.

Kategoria: Anlee  | Zostaw komentarz
Autor: Andrzej
• środa, 07 Grudzień, 2011

Jak nie zmarnować żadnej chwili na bezużyteczność, nicość, nie dając się wkręcić w turborytm współczesności?

Jak wyszukać w tych kilkunastu godzinach  ciągu dnia czas na posłuchanie swoich myśli?

Duża sprawa!

Zrobiłem eksperyment i wypełniłem jeden dzień rozmowami, telefonami, słuchaniem muzy w samochodzie, telewizją i … się wymęczyłem maksymalnie.

Sam na sam ze swoimi, nie koniecznie mądrymi myślami, to czas na regenerację codziennego życia.

To szansa żeby usłyszeć coś więcej i dać szanse Bogu na dotarcie do nas.

Taka chwila bezużyteczności i pozornego nicnierobienia jeśli ma na celu dogadanie się z Bogiem, jest jak łapanie sygnału przez GPS i „przeliczanie trasy”.

 

Zatrzymajcie się, i we Mnie uznajcie Boga „

Psalm 46/11a

 

Kategoria: Anlee  | Zostaw komentarz
Autor: Andrzej
• piątek, 02 Grudzień, 2011

Zakochani

Spotkani przypadkowo, idący obok siebie zakochani, roześmiani.

Moi przyjaciele. Nie przyznałam się, że ich widzę, że patrzę z podziwem na nich .

Razem tyle lat, nigdy nie słyszałam od żadnego z nich nic złego o tym drugim.

Miłość i troska.Razem zawsze razem.

Kobieta dostojnie i dumnie krocząca obok męża, dla którego jest piękna i najważniejsza.

To o Niej pisze wiersze, dla niej żyje, zmienia się .To o Nią się modli każdego dnia.

On dla Niej  też jest najważniejszy , jedyny, ukochany.

To dla Niego gotuje i dba o kwiaty, prasuje koszule.

Ciągle młodzi i piękni.Wpisani w nasze życie.Zawsze gotowi do pomocy, gdy jej potrzeba.

Podglądam tą miłość i przyjaźń na ulicy 11 listopada i stoję cichutko, by niczego nie spłoszyć, w zachwycie.

Dobrze Was znać , kochać i mieć w swoim gronie .

Niech Wam Bóg błogosławi swoją łaską i miłością przez długie lata.

Małgosi i Jarkowi

Kategoria: Anlee  | Zostaw komentarz
Autor: Andrzej
• piątek, 02 Grudzień, 2011

www.klubtaty.pl

Autor: Andrzej
• piątek, 02 Grudzień, 2011

Dziewczyny kupiły dywan, kolejny, bez uzgodnienia, trochę tylko tani. Znowu trzeba będzie trzepać, uważać żeby nie zbrudzić bo biały. Jeszcze kilka argumentów znalazłem przeciwko nieoczekiwanemu zakupowi.

Ale nagle…

Wpada mały Pawełek chwyta mnie za rękę i krzyczy:

  • Tatka mamy piękną wyspę, będziemy się bawić 

Najpierw powoli jak żółw ociężale” ruszyłem na podłogę do zabawy „w wyspę”.

Mięły trzy godziny i przez ten czas byliśmy: piratami, strażakami, kolejarzami, malarzami, rozbitkami na tratwie i niewiadomi kim jeszcze. Ale najważniejsze że byliśmy kolejny raz dwoma dzielnymi towarzyszami przygód a co dziwne – nie zmęczonymi wcale.

A ten dywan?

Fajny, miękki, ciepły – nie najgorszy w sumie.

Zyskałem trzy fajne godziny z synem – dzięki dziewczyny MOJE!

Autor: Andrzej
• czwartek, 01 Grudzień, 2011

Wyjeżdżając rano do pracy po kilkudziesięciu metrach wjechałem w mgłę która znacznie ograniczała widzialność. Jechałem wolno i ostrożnie mecząc się rozproszonym światłem  reflektorów innych samochodów. Każdy kilometr stawał się coraz trudniejszy – ale to przecież normalne zjawisko o tej porze roku. Kiedy już prawie z nosem na szybie pokonywałem z szaloną prędkością 30 km/h dystans do pracy olśniła mnie myśl :WYCIERACZKI!

I to było genialne – w momencie włączenia wycieraczek mogłem niezauważone wcześnie drobne kropelki mgły usunąć z szyby – i pędzić 50 km/ h.

Przez dłuższy czas nie zauważyłem, że widoczność przez drobne kropelki  utrudniają mi ocenę drogi i komplikują jazdę.

Zauważyłbym oczywiście wielkie, rzęsiste krople od razu, ale mgiełka mnie zmyliła.

Takie małe kropelki potrafią niepostrzeżenie pokryć sumienie i serce. I nie wiadomo wtedy dlaczego tak w życiu ciężko i pod górę, i dlaczego inni się czepiają.

Czasem ktoś życzliwy musi powiedzieć: włącz wycieraczki!

I to nie po to żeby dokuczyć, ale żeby więcej zobaczyć. Ale decyzja i tak należy do kierowcy.

Kategoria: Anlee  | Zostaw komentarz