Słowo Kryzys nabrało teraz znaczenia ogólnoludzkiego. Można by sądzić, ze jedynej rzeczy jakiej teraz się boimy to – kryzys. Wmówiono nam dosyć skuteczniej że największym skarbem jaki posiadamy są : praca, oszczędności, surowce, akcje, ocena wypłacalności, wiarygodność finansowa. Nasz prawdziwy skarb skurczył się do tego co mamy na koncie,w portfelu i w finansowym zabezpieczeniu na starość.
Historia wielokrotnie w czasie wojny, w latach powojennych, czy w trakcie ponurej komuny pokazywała wartości które trudno było wiązać z pieniędzmi i bogactwem, a dawały zadowolenie, solidarność miedzy ludźmi i rzadką obecnie cechę jaką jest umiejętność cieszenia się z tego co jest wystarczające do skromnego życia.
I nie jest to apoteoza tych ciężkich lat, ale refleksja nad prawdziwym kryzysem serc i umysłów.
Słuchając pierwszych płomiennych kazań Jana Pawła II zwróciłem uwagę na zdanie nadal bardzo aktualne.
Zagniewany głos „świeżego” Papieża mówiący że:”… receptą na zdrowe społeczeństwo jest zdrowa rodzina, bez akceptacji i zgody na wynaturzenia.”
To chyba najkrótsza diagnoza i lek dotyczące prawdziwego kryzysu, który dotarł głęboko do naszych rodzin, małżeństw i jak fala tsunami przetacza się przez serca Polaków, szczególnie tych młodych.
Gościnność, bezinteresowność, hojność, współczucie mogą stać za niedługo hasłami do odnalezienia tylko w Wikipedii, chyba że przestaniemy się dać wkręcać propagandzie że nasz problem to sprawa ilości posiadanej kasy.
Historia trudu, normalności i poświecenia wzajemnego w trudnych dla Polaków czasach, jest dla mnie osobiście zachętą do rezygnacji z uczestniczenia w politykierskich rozmowach na tematy uznane jako obowiązkowe.
Żadnego kryzysu nie rozwiąże się bez zdrowych, normalnych małżeństw i rodzin bo w nich rosną ci którzy będą rządzić Polską w czasie emerytury mojej i moich dzieci.
Jest o co walczyć chociaż teraz w mediach króluje kaszana.




pierwszy raz trafiłam na twój blog i od razu poruszył moje serce Właśnie przegrywam jedną z kampanii o moje małżeństwo. oboje kochamy Boga i chcemy za nim iść , ale każde z nas wybrało inną drogę mój mąż z bezdomnymi ja z trójką naszych chłopców … teraz chyba jak nigdy dotąd tęsknię za jedności rodziny i zdaję sobie sprawę , że nie sposób przecenić jej wartości Pełna zaufania ,że Bóg wszystko może naprawić Iza