Archiwum ◊ Listopad, 2011 ◊

Autor: Andrzej
• środa, 30 Listopad, 2011

Znaleźć się w odpowiednim czasie w odpowiednim miejscu to sztuka nie lada. Taką umiejętność posiadał Andrzej Apostoł. Trzykrotnie na kartach Ewangelii  znajdował się  w odpowiednim .

Nie znamy go z działalności wśród tłumów ale ze spotkań z ludźmi, których  przyprowadza do Jezusa. Tak było  z przedstawieniem Jezusowi swojego brata Piotra, tak było ze zalezieniem chłopca  z pięcioma bochenkami chleba i dwoma rybami po których zaczęło się jedno z najbardziej znanych cudownych zdarzeń.

Lubię Andrzeja Apostoła bo wielokrotnie swoim przykładem zachęcił mnie do zwrócenia uwagi na jednego, pojedynczego człowieka,  którego Jezus może zmienić i przez niego pomagać innym.

I właśnie teraz ta metoda docierania z Ewangelią  do innych, poprzez zwrócenie uwagi na jednostkę, wydaje się bardzo sensowna i  skuteczna.

Być może Szymon Piotr bez zachęty ze strony Andrzeja Apostoła nie spotkałby Jezusa, być może tego chłopca nikt by nie odnalazł gdyby nie gotowość  mojego patrona do zwracania uwagi na człowieka.

Gdzie są liczby, wizje, dokonania ewangelizacyjne Andrzeja? – nie wiem.

Na kartach Ewangelii zapisał się jako człowiek pierwszego kontaktu kierujący napotkanych do Jezusa.

Zginął śmiercią męczeńską jak większość towarzyszy Jezusa, ale śmiem twierdzić że nie zmarnował tego daru jakim była łatwość nawiązywania kontaktu i osobista relacja  z ludźmi.

 

 Jeden z uczniów Jego, Andrzej, brat Szymona Piotra, rzekł do Niego: „Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu?” Ewangelia Jana  6/8

Kategoria: Anlee  | Jeden komentarz
Autor: Andrzej
• poniedziałek, 21 Listopad, 2011

Słowo Kryzys nabrało teraz znaczenia ogólnoludzkiego. Można by sądzić, ze jedynej rzeczy jakiej teraz się boimy to – kryzys. Wmówiono nam dosyć skuteczniej że największym skarbem jaki posiadamy są : praca, oszczędności, surowce, akcje, ocena wypłacalności, wiarygodność finansowa. Nasz prawdziwy skarb skurczył się do tego co mamy na koncie,w portfelu i w finansowym zabezpieczeniu na starość.

Historia wielokrotnie w czasie wojny, w latach powojennych, czy w trakcie ponurej komuny pokazywała wartości które trudno było wiązać z pieniędzmi i bogactwem, a dawały zadowolenie, solidarność miedzy ludźmi i rzadką obecnie cechę jaką jest umiejętność cieszenia się z tego co jest wystarczające do skromnego życia.

I nie jest to apoteoza tych ciężkich lat, ale refleksja nad prawdziwym kryzysem serc i umysłów.

Słuchając pierwszych płomiennych kazań Jana Pawła II zwróciłem uwagę na zdanie nadal bardzo aktualne.

Zagniewany głos „świeżego” Papieża mówiący że:”… receptą na zdrowe społeczeństwo jest zdrowa rodzina, bez akceptacji i zgody na wynaturzenia.”

To chyba najkrótsza diagnoza i lek dotyczące prawdziwego kryzysu, który dotarł głęboko do naszych rodzin, małżeństw i jak fala tsunami przetacza się przez serca Polaków, szczególnie tych młodych.

Gościnność, bezinteresowność, hojność, współczucie mogą stać za niedługo hasłami do odnalezienia tylko w Wikipedii, chyba że przestaniemy się dać wkręcać propagandzie że nasz problem to sprawa ilości posiadanej kasy.

Historia trudu, normalności i poświecenia wzajemnego w trudnych dla Polaków czasach, jest dla mnie osobiście zachętą do rezygnacji z uczestniczenia w politykierskich rozmowach na tematy uznane jako obowiązkowe.

Żadnego kryzysu nie rozwiąże się bez zdrowych, normalnych małżeństw i rodzin bo w nich  rosną ci którzy będą rządzić Polską w czasie emerytury mojej i moich dzieci.

Jest o co walczyć chociaż teraz w mediach króluje kaszana.

 

 

Kategoria: Anlee  | Jeden komentarz
Autor: Andrzej
• czwartek, 17 Listopad, 2011

Zauroczyło minie jedno z piękniejszych jezior kalderowych którego fotografia stała się dla wielu podróżników impulsem do rozpoczęcia podróży życia. Crater Lake w stanie Oregon – błękitne, krystaliczne, urokliwe i najgłębsze w USA.

Przed laty był tutaj groźny wulkan, który swoimi erupcjami siał spustoszenie i strach.

A teraz… Cisza, piękno, odpoczynek czas na zachwyt. Miejsce dla wielu magiczne.

 

Świadkowie ostatniej erupcji tego wulkanu nie mogli mieć świadomości jakie piękno po tysiącach lat pozostanie z groźnego wulkanu. Ale czas tego dokonał. Cierpliwy deszcz dał wodę, groźny wulkan miejsce. Groźnie i nieprzyjazne stało się piękne i pełne spokoju

 

Bardzo często nasze serce wygląda jak wulkan- groźny, niszczący, głośny. Ale dzięki Łasce może zamienić się w miejsce piękne, spokojne i ciche.

Nie byłoby tego pięknego miejsca gdyby nie erupcja 8000 lat temu.

 

Czasem trzeba zrobić radykalny krok w życiu, mając pewność że Bogu to się podoba, żeby po jakimś czasie doświadczyć uspokojenia i ciszy. Ważne decyzje dotyczące naszego życia i naszej rodziny są pod szczególna opieką Pana Boga.

Warto z Nim o tym rozmawiać i nie bać się odważnych decyzji do których zachęca nas  Bóg w modlitwie.

Kategoria: Anlee  | Zostaw komentarz
Autor: Andrzej
• wtorek, 15 Listopad, 2011

-Tatka boję się, śniło mi się coś brzydkiego! 

-A co Pawełku?

-Piraci wywiesili flagę w naszym pokoju.

 

Przytulony zasnął spokojnie dopiero po jakimś czasie. Ja też zasnąłem i po chwili znalazłem się w krainie koszmarów i nieprzewidywalnych zwrotów akcji. Obudziłem się spocony z mocno bijącym sercem, dziękując Bogu że to tylko sen a moi bliscy są bezpieczni i blisko mnie.

 

Przy śniadaniu opowiadaliśmy sobie nasze sny, pocieszając się wzajemnie i solidarnie uśmiechając.

Jak dobrze że po nocy jest poranek i możemy nawet w takich sytuacjach sobie pomagać.

 

Uspokoiło się serce Pawełka bo usłyszał że tato też czasem się boi, ale wystarczy pogłaskać po głowie i tato zasypia znowu spokojnie.

Ta przyjaźń działa naprawdę, w sposób praktyczny- w dwie strony.

Autor: Andrzej
• poniedziałek, 14 Listopad, 2011

Młodzi chociaż już nie młodzi. Z doświadczeniami którymi mogliby obdarować tłumy rówieśników. Pośród tatuaży, niekonwencjonalnych strojów i fryzur – żywa, delikatna materia Ducha i życia. Maski spadają od razu kiedy czują zainteresowanie swoja osoba i wyczują chęć normalnej rozmowy. Mam wyobraźnię dosyć rozwiniętą, ale to co usłyszałem przerosło ją mocno .

Ich inność woła o zainteresowanie. Ciepli, szczerzy, wsłuchani i… pogubieni.

Wystarczyła chwila życzliwej rozmowy żeby wódka odeszła na plan dalszy i zmieniła bieg imprezy.

Małe wesele, w małej miejscowości pokazało nam z Basią, jak bardzo bliscy są nam młodzi ludzie. Jak mało jeszcze kochamy traktując powierzchownie tych którzy swoja innością wołają o pomoc.

Tak dobrze przecież rozmawia się z miłymi, uprzejmymi i porządnymi, ale dookoła ich coraz mniej – więcej tych pogubionych, bez perspektyw i celu w życiu

Przestałem lekceważyć te impulsy serca które kieruję moje kroki w ich kierunku. To Prawdziwi poszukiwacze Sensu!

Był czas że moje rozchwiane życie dzięki prostemu Słowu wróciło na drogę Pokoju.

Obiecuję wam troskę – Przyjaciele!

Kategoria: Anlee  | Jeden komentarz
Autor: Andrzej
• piątek, 04 Listopad, 2011

Zainteresowały mnie koleje losów apostołów po wydarzeniach opisanych w Dziejach Apostolskich. Szukając w różnych źródłach, pytając mądrych ludzi nie łatwo było dotrzeć do historycznych źródeł które o tym mówią. A przecież życie świadków działalności Jezusa trwało nadal i ich praca nie skończyła się wraz z ostatnią strona Dziejów Apostolskich.

Większość z nich, głosząc Ewangelię w różnych stronach świata cierpiała prześladowanie, niezrozumienie i niewygody. Wszyscy zginęli w sposób tragiczny. I trudno mi przyjąć tak spokojnie do wiadomości, (moja ludzka wrażliwość na ból tego nie przepuszcza), że można dać się ukrzyżować, rozerwać końmi, poćwiartować bez bólu, cierpienia i bez spierania się z Bogiem.

Czas Ewangelii i Dziejów Apostolskich to czas znaków, cudów w świetle  ówczesnych jupiterów. Czas misji to samotność, zapomnienie, cierpienie.

Czy jest w tym logika?

Ludzka logika domaga się orderów, pamięci, docenienia – ale tu, za życia.

Boża logika każe zapomnieć o sobie, i słuchać Bożego głosu w miejscu do którego Bóg posyła na misję.

A tam najczęściej nie ma kamer, mikrofonów i zasłuchanych uśmiechniętych tłumów. Jest natomiast praca, wyrzeczenia i inny wymiar Radości, Sensu i Celu z pomocą Ducha Świętego.

Kategoria: Anlee  | Zostaw komentarz
Autor: Andrzej
• czwartek, 03 Listopad, 2011

Wielu rzeczy bym w życiu nie robił gdyby nie „ nadzwyczajny zwrot akcji” naszej rodziny w 2007 roku.

Mały obywatel skutecznie zrewolucjonizował życie naszego małżeństwa, ale także życie naszych dorosłych już dzieci.

Wydawać by się mogło że nasz rytm życia jest nie do zmieniania, ale jakże to było złudne.

Odkrywanie świata przez przedszkolaka to nic w porównaniu z naszymi, dorosłymi odkryciami rzeczywistości rodzicielskiej.

  • Szuranie liśćmi – nowy sport dla taty, mamy i Pawełka. Bitwa na żółtozłote liście- to jeszcze nie dyscypliny olimpijskie ale może za niedługo…
  • Break dance i hip-hop do tekstów wymyślanych przy zabawie klockami lego.
  • Slalom na desce do prasowania czy szachy w stylu dowolnym, miłość do nietoperzy – to tylko nieliczne warsztaty które nam mały instruktor nam zafundował.

Świat się śmieje, a my z nim. Tylko nie wiem kto tu się bardziej bawi?

Kochamy Cie Pawełku!