Archiwum ◊ Październik, 2011 ◊

Autor: Andrzej
• czwartek, 27 Październik, 2011

Lubię świeże pachnące bułki z pobliskiej piekarni, szczególnie te dobrze wypieczone. Ich zapach potrafi zmusić największych śpiochów do wyjścia z łóżka w sobotni poranek.

Miękkie, pachnące i smaczne. Jutro będą wczorajsze i już nie takie dobre. Można by domowymi sposobami je „odświeżać” ale to nie to samo.

 

Codzienna porcja Bożej obecności, doświadczanej podczas osobistej modlitwy jest trochę jak te bułki. Świeża, sycąca i zachęcająca. Wczorajsza modlitwa nie smakuje tak jak dzisiejsza. Bo tylko ta bieżąca ma wyraźny smak życia i nasyca dzień.

Można żyć od niedzieli do niedzieli bez modlitwy, albo jeszcze rzadziej do niej sięgać i wspominać piękne modlitewne uniesienia.

Pachnące pieczywo musi być świeżę.

Pachnę NIM kiedy w Nim trwam – codziennie.

Nie chcę być sucharkiem!

Kategoria: Anlee  | Jeden komentarz
Autor: Andrzej
• środa, 26 Październik, 2011

Gdybym miał Konstantego zapytać o radę

co robić by dystans zachować do życia

ziewnąłby tyko dyskretnie

i rzekłby : postawisz pan małą kawę?

 

-Bo życie po prostu jest w cenie

-a cena jest bardzo wysoka!

-Więc trzeba się brać za nie z głową

-nie stracić Pasterza z oka.

 

z wdzięcznością K.I Gałczyńskiemu

Kategoria: Sztuka  | Zostaw komentarz
Autor: Andrzej
• środa, 26 Październik, 2011

Przychodzi taki czas że wodzowie tracą rozsadek i poczucie rzeczywistości. Opozycję i głosy sprzeciwu przyjmują jako głos niedopuszczalnej krytyki której przestali słuchać. Błędy PiS-u i PO pokazują jak szybko z kolegów, towarzyszy, przyjaciół wyrastają konkurenci, wodzowie i bezlitośni przełożeni.

Jest to choroba wszystkich formacji, politycznych, samorządowych i również religijnych.

Czas wspólnego dzielenia i biedy, walki o ideały zamienia się na funkcje, zależności i bezduszne rozwiązania statutowe.

Przyjaźnie i wspólna praca odchodzą do lamusa bezużytecznych mglistych wspomnień.

Widziałem przyjaciół którzy zmieniali się w dowódców, liderów gumując skutecznie kawał dobrej wspólnej pracy.

Szukam odpowiedzi na pytanie: gdzie zaczyna się ta cieniutka  granica „ wodzowania”,  którą tak chętnie wielu przekracza burząc dobre relacje, przyjaźń i pracę. Wódz nie zawsze jest bohaterem.

Czy ludzie na czele nie powinni być sługami innych?

( Tak tylko pytam, bo gdzieś to czytałem :)


Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym.  Ewangelia Marka 10/43
Kategoria: Anlee  | Zostaw komentarz
Autor: Andrzej
• środa, 26 Październik, 2011

Bądź spokojny jak ocean” zdarzyło mi się kilkakrotnie kończyć rozmowy dotyczące życiowych zawirowań tym frazesem. Dopiero podczas niedzielnego słuchania kazania uświadomiono mi głęboki ( i nie jest to przejęzyczenie) sens spokoju ( Pokoju) który daje Bóg.

Boży Pokój przewyższa wszelki umysł – jak czytamy w Ewangelii. Jest ponad nasze zrozumienie i ponad nasze ludzkie możliwości wykreowania go.

Ocean wzburzony i niebezpieczny na powierzchni, jest cichy i spokojny w swojej głębi. Nic co dzieje się na powierzchni  nie jest w stanie poruszyć jego wnętrza – bo taka jest jego istota. Choć mało tam światła i kolorów to jest stabilny i spokojny.

Boży pokój nie tylko dotyka, ale również może towarzyszyć podczas wielkich życiowych burz, nieszczęść, niesprawiedliwości – bo jest ponadnaturalny, strzeżony i dany  przez Stwórcę.

„Serce jest niespokojne dopóki nie spocznie w Bogu”– czyżby św. Augustyn miał życie usłanie różami?

Dziękuję Bogu za chwile w których było mi dane sprawdzić, że głęboki pokój serca jest możliwy pomimo burz i nawałnic dookoła.

O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem!
A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie.

List do Filipian 4/7

Kategoria: Anlee  | Zostaw komentarz
Autor: Andrzej
• poniedziałek, 24 Październik, 2011

Modlący się wspólnie mężczyźni to na nieszczęście polskiej rzeczywistości wielka rzadkość. Wołający do Boga faceci, proszący o mądrość, wrażliwość i wizję -poruszają tych którzy słyszą ich potężne głosy w śpiewie i modlitwie.

Modlitwa która porusza, ale też mobilizuje do zwarcia szeregów o przyszłość naszego miasta, naszych rodzin i narodu. Być może podobnie jak wojsko Jozuego trzeba głośno i wyraziście opowiadać się po stronie Boga Zastępów aby mur obojętności, jałowości i braku wizji dla mężczyzn runął z hukiem i stał się dla wielu znakiem odnowy.

Potrzeba modlących się mężczyzn – tych którzy modlą się na kolanach w samotności ale i tych którzy zachęcają swoją odważną głośną modlitwą, innych.

Im więcej jałowych dyskusji tym mniej nadziei.

Im więcej modlitwy tym bliżej Źródła.

Modlący się mężczyzna to facet odważny, bo wie że idzie na przekór „współczesnym, nowoczesnym trendom” – a to kosztuje. Dołącz!

 

Kategoria: Anlee  | 3 Komentarze
Autor: Andrzej
• piątek, 21 Październik, 2011

Chcę Cie trzymać za rękę

do chwili najważniejszej

w Nieskończoność !

 

Basi

Pod wrażeniem historii:

http://www.tvn24.pl/-1,1721501,0,1,72-lata-malzenstwa-umarli-trzymajac-sie-za-rece,wiadomosc.html

 

Kategoria: Anlee  | Zostaw komentarz
Autor: Andrzej
• czwartek, 20 Październik, 2011

Pośród kłótni, zajadłych dyskusji po zakończeniu wyborów zacząłem się zastanawiać w jakiej RP chciałbym żyć. Czy w III czy może w IV RP. Argumenty na rzecz którejś z opcji rozmyły się w ogniu sporów, oskarżeń i coraz większego dystansu.

Chyba tak naprawdę nie chciałbym żyć w żadnej z nich – chociaż muszę. Bo w każdej strasznie ciasno i brakuje spojrzenia w Niebo. Kraj w którym ludzie wierzący lub deklarujący wiarę tak wiele zrobili dla obalenia komuny, marnuje siły na pyskówki i pułapki na siebie.

Moja wymarzona RP to być może V-ta , lub VI – ta. Ta w której kocha się Jezusa, zna Ewangelię a Dekalog traktuje serio i praktycznie nim się posługuje. To Polska ludzi mówiących prostym językiem, troszczących się o siebie, pomagający niepotrzebującym, uczciwych – ze świadomością Bożej obecności i opieki.

Być może nasze dzieci, teraz jeszcze małe i nieświadome będą tworzyło coś zupełnie nowego i będą walczyły o inne wartości niż obecna „klasa „polityczna. Modlę się o ich przyszłość bo gorzej chyba być nie może.

Ale wierzę że cud przebudzenia wśród Polaków zaczyna się od pojedynczych serc.

Czy modlisz się o Polskę swoich dzieci i wnuków?

Jak jest twoja wymarzona RP?

Kategoria: Anlee  | Zostaw komentarz
Autor: Andrzej
• środa, 19 Październik, 2011

Dwóch lat potrzebowałem na zrobienie w swoich duchowych poszukiwaniach porządku i miejsca na ciszę i wewnętrzną samotność. Do tej pory wypełniony zgiełkiem, pośpiechem i schematami wykluczyłem potrzebę takiej małej komórki na milczenie i słuchanie.

Mój świat odzyskał równowagę w poszukiwaniu osobistej modlitwy.

Lubię te odkrywane zakamarki mojego serca i cieszę z nowo odkrywanych chwil z Bogiem.

Kiedy widzę zasypiającego małego Pawełka w objęciach mojej Basi, to czuję  się tak samo bezpiecznie w Jego ramionach chociaż, świat ani trochę na lepsze  się nie zmienił.

Warto nastawić się na odkrywanie swojego serca i ruszyć na poszukiwania bo Jego miłość jest: „ …ciągle świeża i nowa…” tylko my tacy jacyś schematyczni i zalęknieni!

 

Kategoria: Anlee  | Zostaw komentarz
Autor: Andrzej
• wtorek, 18 Październik, 2011

Rok 1984 – nic z Orwella, prosta historia która przypomniała mi znaczenie i wartość symbolu o którym teraz tak głośno.

Koszary pod Częstochową i kilkudziesięciu podchorążych po akademii medycznej, wśród nich ja.

Świeżo upieczony mąż, tęsknicy za domem i ukochaną, na początku poszukiwań swojego powołania zawodowego, depresyjny z poetycka duszą.

A świat koszar tamtych lat to „trepy, trepy,trepy do kwadratu”

nie mające nic do zaoferowania oprócz chęci dogięcia do swojego „poziomu intelektualnego”> szarość, burość i syf – bez przepustek.

I tylko wieczorami w tej bezsensownej matni udawało mi się znajdować chwile nadziei.

Za murem koszarów budowano kościół, z nieukończonymi murami ale stojącym już i górującym KRZYŻEM.

To był mój czas rozmowy z sobą o życiu i jego sensie. Patrzenie w ten krzyż siedząc za murami obskurnych koszar to był ekran wideo na którym widziałem moją żonę,rodziców i miejsca w których tak bardzo chciałem być. Ten krzyż dawał mi światło potrzebne do czytania kieszonkowego ( a raczej zapałkowego formatu) Nowego Testamentu który dostałem od zaprzyjaźnionych protestantów.

To był mój krzyż, pocieszyciel podchorążych.

Po latach poznawania Ewangelii i osoby Jezusa, ten czas spędzony w koszarach postrzegam jako wielki prezent od Boga-kompas na drogę .

Krzyż i jego prosta symbolika jest dla mnie bardzo ważna, muszę więc bronić Jego wartości w sporach które się toczą a  przede wszystkim muszę nadać mu odpowiednią wartość w swoim sercu.

Ten zwykły symbol, zgorszenie dla coraz większej liczby pogubionych w życiu polityków jest dla mnie znakiem Życia, któremu uległem i Temu który na nim umarł chce pozostać wierny, bez względu na to ja bardzo to będzie dla mnie niewygodne.

Ten krzyż pomógł mi znaleźć sens tego co robię i powód dla którego żyję.

TxGoD!

Kategoria: Anlee  | Zostaw komentarz
Autor: Andrzej
• poniedziałek, 17 Październik, 2011

Zabiegany mężczyzno:

czy pamiętasz poranną rosę na bosych stopach?

czy pamiętasz zapach mchu i kolory jesiennego lasu?

czy pamiętasz zapach włosów swojej Ukochanej?

czy pamiętasz zapach papeterii z miłosnym wyznaniem i zasuszonym fiołkiem?

czy pamiętasz śmiech od którego bolał brzuch?

czy pamiętasz kanapkę jedzoną w górach i wzruszenie na widok mgły w dolinach?

czy pamiętasz wspólny, rodzinny, spokojny weekend?

czy pamiętasz zapach Prawdziwego Życia?

 

Zabiegany mężczyzno – dokąd właściwie biegniesz?

 

Proponowane odpowiedzi:

1.Kiedyś wiedziałem, ale kurcze zapomniałem..

2.Życie jest ciężkie, trzeba być najlepszym…

3.Zajechany jestem na maxa i nie mam czasu o tym, myśleć…

4.Nie wiem czy to wszystko ma sens…

5.Muszę coś zrobić ze sobą bo to nie ma sensu!

 

Wybierz pasującą odpowiedź i zaplanuj 30 minut na pobycie sam na sam ze sobą!:D

Kategoria: Anlee  | Zostaw komentarz
Autor: Andrzej
• poniedziałek, 17 Październik, 2011

Męski spacer – kolejne jesienne liście zbierane do kolekcji. Ciekawe że tak samo zachwycają  kolorami jak w mojej przedszkolnej młodości. Żołędzie, kasztany, szyszki – nieśmiertelny ekwipunek przedszkolaka i radość z każdego znalezionego grzyba.

Nic się nie zmieniło. Pięćdziesiąt lat temu, za rączkę ze swoimi rodzicami tak samo łapczywie zbierałem kolorowe liście jak podczas sobotniego spaceru z Pawełkiem.

Te same kolory od wieków, ten sam katar i ta sama radość ze wspólnie spędzonego czasu.

Tu nie trzeba nic wymyślać, po prostu ubrać się ciepło i zaplanować wyprawę sam na sam z dzieckiem i zachwycać się Bożą mądrości i logiką obserwując przyrodę i jej piękno.

Niesamowite!

Autor: Andrzej
• piątek, 14 Październik, 2011

Coraz trudniej spotkać ludzi którzy o swoich pasjach mówią błyskiem w oku i z takim przekonaniem że chce się robić to samo.

Taki ogień który rozpala serce i przewartościowuje codzienność. Taki ogień w sobie miał David Wilkerson kiedy mówił o Bożej Łasce i jej konkretnych znakach. Kiedyś mieli go księża tacy jak Franciszek Blachnicki którzy porwali dla Ewangelii wielu młodych ludzi.

Szukam i… spotykam

blisko siebie, w moim domu.

Kiedy moja Basia zaczyna mówić innym o Jezusie to chciałobysie zostawić w wszystko i poświecić się pracy dla Niego…

Pasja drzemie w nas, trzeba nastawić budzik i żyć dla Niego!

Wake up!

Kategoria: Anlee  | Zostaw komentarz
Autor: Andrzej
• piątek, 07 Październik, 2011

Wakacje z dorosłymi dziećmi?- Szaleństwo. Trzeba odpocząć i zająć się sobą!”
Poszliśmy na całość- całą rodziną z dziećmi i ich przyjaciółmi w siedem osób wyjechaliśmy daleko w ciepłe kraje.

I był tam czas na odrabianie zaległości, czas na siedzenie w milczeniu i na wspólna lampkę wina i szalone tańce. Mogliśmy popatrzeć na siebie bez pośpiechu, bez studenckiego stresu i gonitwy codziennej.

Było pięknie, bo byliśmy razem – i mimo że już wszyscy jesteśmy dorośli wróciliśmy wszyscy do beztroskiego czasu kiedy nasze rodzinne życie toczyło się w dwóch pokoikach i pachniało szczęściem.

Kocham Was moje dzieci i dziękuje  Bogu za Was!

Autor: Andrzej
• piątek, 07 Październik, 2011

Jeden dzień deszczu i narzekamy na życie na całego. To nic że przez cały wrzesień świeciło słońce i takiego pięknego września wg. meteorologów nie było od 150 lat.

To taka dosyć powszechna cecha. Brak pamięci Piękna i Dobra.

Mieli to też Izraelici którzy widząc cuda i niesamowite znaki podczas wędrówki do Ziemi Obiecanej z błahych powodów zaczęli narzekać i złorzeczyć Mojżeszowi.

Ale zostawmy historię. Spotykam ludzi którzy nie chcą pamiętać dobrych i pięknych chwil w małżeństwie, narzeczeństwie, w domu rodzinnym czy w grupach towarzyskich. Czasem jedno wydarzenie niczym ciemna roleta zasłania światło i piękno przeszłości .

Taka niepamięć „serdeczna” – zapamiętać zło i krzywdę, nie pamiętać dobra i piękna.

Piękny był ten wrzesień, piękne były wakacje bo… wydarzyło się tak wiele co nas cieszyło, pozwoliło odpocząć, uchroniło przed biadoleniem.

Kampania wyborcza to taki najlepszy przykład przewrotności ludzkiej pamięci. Gdyby kierować się tym co wypływa na powierzchnię medialną to można by pomyśleć że polityka polska opiera sie na wariatach, przestępcach i manipulatorach. Zapominany że wielu z nich, nawet ci najbardziej nielubiani mają w swoim życiorysie karty piękne, bohaterskie i bolesne, które dzielili razem walcząc o wolną Polskę.

Ale czy to takie ważne kiedy doraźny partyjny cel każe dezawuować, opluwać, podjudzać i kształtować elektorat na „mediotów” dający się manipulować dosyć skutecznie.

Czy naprawdę nie pamiętamy pięknego, ciepłego, słonecznego września. Odpoczynku na leżaku, basenie, lampki białego wina w upalny dzień.

No było pięknie!

 

P.S Zastanawia mnie, dlaczego ludzie którzy przeżyli okropności II wojny światowej tak bardzo zapamiętali 1 września 1939 jako przepiękny słoneczny dzień?

Czyżby tylko takie tragedie przywracały nam pamięć piękna i Bożej Łaski?

 

Kategoria: Anlee  | 2 Komentarze
Autor: Andrzej
• czwartek, 06 Październik, 2011

Zbieram winogrona ze swojej małej winniczki – bo już czas na zbiory. Chronione przed szpakami, ciemnogranatowe owoce kuszą słodyczą i dorodnymi kiściami. Ale nie wszystkie są słodkie, nie wszystkie są pięknie wybarwione.

Te które odsłoniłem przycinając niepotrzebne gałązki nabrały wartości i piękna. Te rosnące w gąszczu, bez słońca dalej są cierpkie.

Uwielbiam zbierać te nagrzane słońcem i pękające z obfitości soku grona.

Dałem im szanse, przycinając i zwiększając ilości ożywczego światła. To pierwszy taki obity rok.

Teraz zrobię z nich dobry użytek krok, po kroku.

Zbierając winogrona, przypominałem sobie ostatnie teksty z czytań liturgicznym mówiących o winnicy. Samo nie urośnie. Trzeba dbać, przycinać, doglądać, osłaniać przed szpakami. Codziennie, systematycznie obrywać pleśniejące, nawozić kiedy trzeba.

 

Czego mnie nauczyło moje winobranie?

Poddać się temu który chce abym wydał dobry, soczysty, słodki i piękny owoc.

Pielęgnować to co Jemu zawdzięczam i dzielić się tym z innymi.

Nie uciekać do cienia.

 

Panie Jezu, chce być Twoja latoroślą! Na zawsze, …awsze,…awsze!

Kategoria: Anlee  | Zostaw komentarz
Autor: Andrzej
• czwartek, 06 Październik, 2011

-Ileż można spędzać czasu ze sobą?

Wielokrotnie zadajemy sobie z Basią to przekorne pytanie.

A tak serio, to dzień w dzień, z niewielka przerwą na pracę w rożnych miejscach, jesteśmy razem.

Rozmowy, wygłupy, spacery, wspólna praca i tak od 30 lat.

To jest DAR, który bardzo doceniam.

Dar osoby z którą każdy dzień jest normalny, przewidywalny i przyjemny. Ale też Darczyńca jest szczególny, bo to dzięki Niemu i jego Zasadom udaje się pielęgnować miłość. Jest to możliwe bo widzę to w wielu małżeństwach. Wspólna modlitwa, uczciwość i praca nad małżeństwem daje efekt.

Można jak to piszą w bajkach: „ żyli długo i szczęśliwie” ale to musi być wspólna sprawa i pomocy Ducha Świętego w codziennym życiu małżeńskim nie można bagatelizować. To się nie opłaca!

Rozterki i dylematy zaczynają się w chwili „majsterkowania” przy małżeństwie.

Ciemnogród? – być może ale działa!

Kategoria: Anlee  | Zostaw komentarz