Archiwum ◊ Maj, 2011 ◊

Autor: Andrzej
• piątek, 27 Maj, 2011

Lubię staroświeckość, tą coraz mniej popularną. Przeraża mnie nowoczesność i chęć szybkiego jej wprowadzenia w życie w wielu jego aspektach.

Słuchając  reportażu radiowego na temat nowoczesnych matek zadziwiły mnie wypowiedzi matek z pokolenia „@” . Znakiem tych nowych czasów był brak jakiejkolwiek serdecznej uwagi na temat dzieci które SA podmiotem macierzyństwa.

Techniczne  i „ praktyczne” uwagi na temat nowoczesnego macierzyństwa, bez konieczności rezygnowania ze swoich planów i ambicji , z ukrytą w tle ironią na wspomnienie tradycyjnego ( czytaj: zacofanego)macierzyństwa.

Nowoczesna mama robi wiele rzeczy inaczej  i cel ma konkretny. ENTER

Cieszę się że wychowany byłem przez tradycyjną matkę, która gotowała zupy którymi pachniało w  całym mieszkaniu, która czekała na mnie z kompotem kiedy wracałem brudny z boiska. Pamiętam do dzisiaj  jej zapach , bo była blisko kiedy tylko mogła.

Karierę  (czytaj: maturę) robiła kiedy chodziliśmy do szkoły podstawowej godząc naukę, pracę i czas dla nas. Zmieniło się bardzo wiele od tego czasu, ale potrzeba bliskiej obecności mamy i jej dostępności nie zmieniła się dla dzieci wcale. Mama to nie to samo co tato, niania,  opiekunka czy ciocia. To po prostu : MOJA MAMA.

Moje dzieci maja mamę wspaniałą i pisać o NIEJ mógłbym dużo.

Wiem z cała pewnością że moje dzieci znają doskonale jej zapach i delikatność .Mają nieograniczony dostęp do jej serca  i pewność że  modli się   o ich ważne decyzje w życiu. I widzą też na co dzień jak bardzo kocha ich tatę – ( potwierdzam!).

Moje dzieci to prawdziwi SZCZEŚCIARZE!

 

 

Kategoria: Anlee  | Zostaw komentarz
Autor: Andrzej
• wtorek, 24 Maj, 2011

Niezawodnie i bez zwłoki

przychodzi pomoc.

Duszony bezsensem spraw błahych

klękam  i wołam do Ciebie…

 

Zasypiam spokojnie.

Oddycham.

Jesteś!

Kategoria: Anlee  | Zostaw komentarz
Autor: Andrzej
• wtorek, 24 Maj, 2011

Dzisiejszy poranek był trudny. Płacz, łzy w obfitości i strach przed  pójściem do  przedszkola.

Małe wystraszone serduszko wtulone w mamę,  jak nigdy domagające się ze wszystkich sił pozostawienia w domu.

Jak zwykle chodzi o dzieci w   grupie – zaczepianie, wyrywanie zabawek – słowem chandra przedszkolaka.

Teraz wkracza mądra mamcia i zdaniem po zdaniu upewnia młodego wojownika, że da radę i że to nie jest takie straszne. Patrzę na tą scenę i wracają moje wspomnienia wypłakiwanych za mamą  łez w przedszkolu czy  koloniach letnich na które jeździłem od 7 roku życia.

Po 10 minutach, nie ten człowiek – mamy już plan szalonych zabaw na wieczór, obiecany ulubiony deser po obiedzie i spokojny oddech dzielnego czterolatka pieczętuje zwycięstwo odwagi.

Mama nigdy nie zawodzi.

Zaufanie do granic dorosłej wyobraźni!

Szok!

Mały wojownik już spokojnie daje mi całusa na pożegnanie i dzielnie wkracza w miejsce przedszkolnej akcji.

Ufać i wierzyć jak mój Pawełek.

Wtulić się tak jak on i poczuć to ciepło Pocieszyciela.

I iść tam gdzie On posyła, bo ulubiony deserek jest pewny.

Autor: Andrzej
• piątek, 20 Maj, 2011

Tato, jest dla córki szczególnym darem. Dobrze jeśli potrafi stać się dla niej również przyjacielem.

Wiele zachowań traktowanych jako normalne i poprawne w relacjach z innymi mężczyznami wynoszonych jest z domu, a szczególnie  relacji z ojcem. Kochamy i rozpieszczamy nasze  córeczki kiedy są małe, a wycofujemy się  z relacji przyjaźni kiedy dorastają  a właśnie wtedy nas najbardziej potrzebują ( nawet wtedy gdy wydaje się nam że jest odwrotnie).

Tak być nie musi i możemy zdecydowanie więcej zrobić, jeśli będziemy bardziej świadomi jak bardzo jesteśmy im potrzebni mając dla nich wystarczającą ilość miłości,  czasu  i cierpliwości.

Tato, ma szczególne miejsce w życiu córki.

O tym i o innych ważnych dla nas sprawach chcemy rozmawiać na spotkaniu Klubu Taty 25.05.2011 o godz. 19.oo.

Wszystkich sympatyków Klubu prosimy o modlitwę.

Autor: Andrzej
• wtorek, 17 Maj, 2011

Czas w sposób bezwzględny weryfikuje relacje miedzy ludźmi. Dzieje się tak w  małżeństwach, społecznościach, partiach polityczny i w  tych codziennych przyjaźniach. Tak wielu ludzi w  ostatnim czasie w sposób spektakularny zmieniło barwy partyjne wylewając kubeł zimnej wody ( czasem z domieszka pomyj) na dotychczasowych towarzyszy i  przyjaciół z który dzielili jedna wizję i życie.

Spotykam żyjących już osobno rozwiedzionych małżonków i trudno mi pojąć jak może normalna relacja przyjaźni i miłości zmienić się w chłód, nierzadko w  agresję i odwet.

Co się dzieje na tym „serdecznym” poziomie, że  emocje mogą są tak odmienne ?

Zdarza się ze formuła grupy, organizacji „ gwarantuje” dobre relacje i poprzez różne techniki integruje ludzi ze sobą. Żyjąc już trochę na tym świecie, wiem że wszystko jest dobrze, dopóki jest dobrze ( czytaj: zgadzamy się ze sobą). Różnica zdań delikatnie zaczyna ludzi do siebie oddalać i rozpoczyna  budować  mur który po jakimś czasie staje się fortecą. Zostają tylko poprawne sposoby zachowania, które jednak po przekroczeniu masy krytycznej rozpoczynają reakcję łańcuchową niszczenia wszystkiego co z mozołem próbowano budować.

I wtedy… kicha!

Z moim najmłodszym synem przyglądaliśmy się  zawodowym spadochroniarzom zwracając uwagę na pracę obsługi naziemnej. Krótkie komendy, wydawane od niechcenia, obserwacja nieba, helikoptera, odnotowywanie wyników. Zero emocji, czysta rutyna.

W pewnym momencie zważyłem lecącego, a raczej spadającego z nieba w towarzystwie wiotkiej szmaty ( spadochronu) żołnierza. Wniosek był jeden- nie otworzył się spadochron.

Zamarłem, bo pracując wiele lat na urazówce wiem czym to grozi.

Obsługa naziemna widząc to podwoiła tylko   ilość komend i spokojnie skierowała gazik w kierunku lecącego nieszczęśnika. Jakimże zdziwieniem moim było, kiedy po 15 minutach ów nieszczęśnik na własnych nogach, roześmiany powrócił do miejsca składania spadochronów nie komentując nawet za bardzo tego co się stało. Oniemiałem.

Podszedłem do szefa obsługi i pytam jak to możliwe. A on krótko:

„-jest spadochron zapasowy, awaryjny zawsze daje radę…”

Czy masz zapasowy spadochron, awaryjny który w sytuacji kiedy zawiodą cię ci   którzy byli blisko przez lata. Czy wiesz że scenariusz nadmiernego polegania na wizjonerach  i ludzkich autorytetach może zawieść ?

Jest Bóg który zawsze jest blisko i to nie pobożny bajer. Ale są tez ludzie, o których się nie pamięta wtedy kiedy porywa nas wizja, wspólnota , „mądrzy” mówcy.

Rodzina i przyjaciele – sprawdzeni wtedy kiedy myślimy inaczej, nie zostawiający w połowie drogi dla dobra swojego wizerunku ambicji czy ludzkich zobowiązań.

Kiedy angażujesz się w działalność i masz pokusę dać z siebie wszystko, pomyśl o mostach które burzysz, bo będziesz być może przez nie musiał wrócić.

No, masz spadochron?

Kategoria: Anlee  | 6 komentarzy