Archiwum ◊ Kwiecień, 2011 ◊

Autor: Andrzej
• czwartek, 28 Kwiecień, 2011

Dziękuję Bogu za Twoją służbę, modlitwę i życie. Dzięki Tobie mogłem poznać i zakochać się w Jezusie.

Smutno będzie bez codziennego Twojego komentarza na moim mailu.

Tak pięknie pisałeś o Niebie, odpoczywaj więc z Twoim ukochanym Panem. Amen

"Wy, którzy przechodzicie przez dolinę cienia śmierci, posłuchajcie tego
słowa: Płacz będzie trwał przez kilka ciemnych, strasznych nocy – a w
takiej ciemności wkrótce usłyszysz ciche słowa Ojca: „Jestem z tobą.
Teraz nie mogę ci powiedzieć dlaczego, ale kiedyś zrozumiesz sens tego
wszystkiego. Zobaczysz, że to wszystko było częścią Mojego planu. To nie
był przypadek. To nie było zaniedbanie z Mojej strony. Trzymaj się mocno.
Pozwól Mi, żebym cię mógł objąć w twojej godzinie bólu.”

Fragment ostatniego kazaniem Dawida Wilkersona na moim mailu z dnia 27.04.2011 

 

 

Stary wpis z 10.02.2010 z mojego bloga

Daleki i bliski, nieznajomy i przyjaciel, obcy i domownik – te określenia pasują niesamowicie do Davida Wilkersona. Pierwsze moje spotkanie z człowiekiem który z niespotykana pasja opowiada o Jezusie miało miejsce 25 lat temu. Pamiętam tłumy młodych ludzi i ten mój długi marsz pod scenę ażeby podjąć chyba najważniejszą decyzję w moim życiu – decyzję o pójściu za Jezusem.

Lata mijają a świeżość i poczucie bliskości jest niesamowicie realne. Wręcz mam wrażenie że codziennie, znając moje problemy – modli się o mnie przyjaciel, który pomaga mi swoimi mądrymi radami i troską w modlitwie.

Wytrwały, odważny w nazywaniu tego co złe wśród podążających za Jezusem, konkretny i zatroskany o mnie.

Miałem okazję uścisnąć mu rękę podczas wizyty w Katowicach i opowiedzieć o wspólnocie w której poznaję Jezusa, ale on uparcie tylko wskazywał na NIEGO.

Odważny w tym co mówi, ale chyba najważniejsze że potrafi owocami swojej osobistej modlitwy pomagać innym.

Osobista modlitwa wymaga odwagi, można się wtedy zdziwić…

Szacunek!

Blog Davida Wilkersona z codziennymi przemyśleniami w języku polskim:

www.davidwilkersoninpolish.blogspot.com

Kategoria: Anlee  | 3 Komentarze
Autor: Andrzej
• wtorek, 26 Kwiecień, 2011

Ma w sobie to coś, co cementuje całą rodzinę. Najmniejszy, brykający jak mały osiołek i służący wszystkim swoja pomocą z całego swojego czteroletniego serduszka. Wstrzeli się w każdy watek rozmowy, cierpliwie posłucha, wyczeka i wciągnie w zabawę największego ponuraka.

Teraz czas ospy – miało być trudno, ale tak naprawdę to my, dorośli przeżywamy to bardziej niż on.

Obsypany jak biedronka ale szkoda czasu na zmarnowanie bezczynnością.

Działamy więc budując, opowiadając i sprzątając.

A dzisiaj razem zrobimy chleb…

Codzienność z małym aniołkiem.

Dobrze być Twoim tatą Pawełku!

Autor: Andrzej
• piątek, 22 Kwiecień, 2011

Byłoby mi trudno pracować  bez nadziei tam gdzie umierają ludzie.

Byłoby trudno żyć spokojnie patrząc na cierpienie, dramaty rodzinne bez wytyczonego przez Jezusa szlaku do Ojca.

Trudno pocieszać nie mając nic do przekazania.

Aż strach pomyśleć że Święta Zmartwychwstania mogły być tylko śmigusem i zajączkiem.

Dzięki Panie Jezu za Łaskę nawrócenia!

Kategoria: Anlee  | Jeden komentarz
Autor: Andrzej
• czwartek, 21 Kwiecień, 2011

„On to okrył Śmierć wstydem,

a szatana wtrącił w żałobę

jak Mojżesz Faraona.

On to uderzył niegodziwość,

a niesprawiedliwość pozbawił potomstwa

jak Mojżesz Egipt.

On to wyprowadził nas

z niewoli na wolność,

z ciemności na światło,

ze śmierci do życia,

z tyranii do wiecznego królowania

i uczynił nas nowymi kapłanami

i ludem wybranym, wiecznym.”

 

Fragment kazania  Meliton z Sardes  ( II wiek n.e)

Niech Łaska żywej obecności  naszego Zmartwychwstałego Pana, Jezusa Chrystusa dodaje sił w codziennym życiu a nadzieja zmartwychwstania  towarzyszy każdego dnia.

Spokojnych i rodzinnych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego!

Kategoria: Anlee  | Zostaw komentarz
Autor: Andrzej
• poniedziałek, 18 Kwiecień, 2011

Tato musi wiedzieć gdzie prowadzi swoje dzieci, jakie wartości chce im przekazać.

Plan dnia, tygodnia czy plan kwartalny to już standard w pracy. I chyba tak pozostanie, bo wskazuje na cel działań i stopień ich realizacji.

Wychowanie dziecka to misja która musi mieć swój plan i cel a często podobne jest do tratwy która płynie z prądem i mamy niewielki wpływ na kierunek i prędkość, bo: rządzi rzeka.

 

Tato Prawdziwy, przejęty swoją rolą jest kapitanem parowca, który bardzo często płynie pod prąd omijając potężne przeszkody wioząc ludzi i ładunek bezpiecznie i mądrze.

 

Mark Twain w książce „Życie na Missisipi” w sposób piękny i realistyczny opisuje czas który spędził na parowcu poznając tajemnice jego dowodzenia i wysiłek który musiał włożyć, żeby docierać już jako kapitan, bezpiecznie do celu.

Tato!Tratwa czy parowiec?

Łatwiej jest na tratwie to fakt – ale czy bezpieczniej?

Autor: Andrzej
• środa, 13 Kwiecień, 2011

I nagle pękła

mydlana bańka złudzeń.

Tęczowa poświata

zapiekła w oczy do łez i niepewności.

Świat  skończył się na niby

lecz przyszło Nieskończone,

Delikatnie,

Cierpliwie

i Prawdziwie.

wspominając Szczyrk 17.04.2010

Kategoria: Anlee  | 2 Komentarze
Autor: Andrzej
• poniedziałek, 11 Kwiecień, 2011

Małżeństwo jest sercem rodziny  i z  niego wypływa siła do budowania jej prawidłowych relacji.

Małżeństwo to dwoje obcych genetycznie ludzi  obojga  płci, którzy zdecydowali się  rozpocząć  wspólnie życie i stworzyć rodzinę, której pozostają sercem i mózgiem.

Definicja może infantylna, ale warto sobie przypominać  i  uświadamiać że małżeństwo to nie to samo co rodzina. We współczesnych czasach wspiera się rodziny, integruje rodziny, prowadzi duszpasterstwa dla rodzin – zapominając o tym elementarnym i podstawowym związku jakim jest małżeństwo  umniejszając mniej lub bardziej świadomie  jego znaczenie.  Taki trend wymazujący ze słownika pojęcia mąż i żona, zamieniając je„partnerami”  czy opiekunami funkcjonuje od dawna  i osłabia   motywację do budowania i umacniania tzw.  staroświeckich ( czytaj: cennych)  wartości jaką jest małżeństwo.

Wśród ludzi „dobrych” i pobożnych często postrzeganym problemem jest ciągła troska o dzieci, ich przyszłość, edukację, warunki socjalne  i pomijanie lub lekceważenie konieczności pielęgnowania relacji ze współmałżonkiem która daje siłę, smak i radość rodzinie.

Z Bożą pomocą i w wierności przysiędze małżeńskiej  łatwiej budować zdrową rodzinę w  oparciu o szczęśliwe małżeństwo.

Podstawową komórką społeczną jest małżeństwo, bo to ono daje początek rodzinie i relacjom wewnątrz niej. Nie pozwólmy wymazywać ze słownika codziennego słów: mąż, żona, miłość, wierność i zastępować słowami które niszczą piękną i normalną więź między mężem i żoną.

Nie ma sakramentu rodziny, jest sakrament małżeństwa i to w nim jest największa siła  rodziny.

„Rodzina jest instytucją, u podstaw której stoi małżeństwo. Nie można w życiu wielkiego społeczeństwa ustawić prawidłowo rodziny, nie ustawiając prawidłowo małżeństwa”

Karol Wojtyła

Rodzina to instytucja pośrednicząca między jednostką a społeczeństwem i nic nie może jej całkowicie zastąpić. Jej podstawą jest przede wszystkim więź międzyosobowa pomiędzy mężem i żoną, oparta na uczuciu i wzajemnym zrozumieniu”

Benedykt XVI

„Podstawą prawdziwej miłości do dziecka jest autentyczna miłość między małżonkami”

Jan Paweł II

Kategoria: Anlee  | Zostaw komentarz
Autor: Andrzej
• poniedziałek, 04 Kwiecień, 2011

Elektryczny pastuch to takie urządzenie które nie ma ciała, duszy, głosu i jeśli przekroczysz oznaczony teren, to po prostu kopie prądem. Taka innowacja, ułatwiająca wypasanie zwierząt.

Ściśle określony teren, prąd którego kopnięcie bardzo boli, i ten codzienny brak pasterskiego spojrzenia. Wszystkie owieczki  są równe, równie bezradne w razie nieszczęścia, bezpieczne tylko terytorialnie, traktowane jak liczby.

Jak wiele partii, grup  religijnych czy korporacji funkcjonuje w oparciu o zasady „elektrycznego pastucha”?

 

Psalm z ostatniej niedzieli kolejny raz skłonił mnie do wdzięcznego myślenia o moim Pasterzu.

Obraz wiszący nad łóżkiem moich Dziadków  przedstawiający Jezusa niosącego na ramionach zagubioną owieczkę, choć stary i zakurzony oddaje w pełni obraz Jezusa,Pasterza, Zbawiciela.

Mój Pasterz :

Słucha.

Kocha mnie bardzo.

Troszczy się o mnie.

Pomaga w trudnościach.

Karci kiedy brykam.

Mówi do mnie.

Bezpiecznie prowadzi mnie tam gdzie mogę, jeść do syta.

 

I mogę beczeć wśród Przyjaciół pod okiem Dobrego Pasterza, a Jego dwa pasterskie psy : Łaska i Dobroć pomagają mi żyć!

Z wdzięczności Dawidowi za Psalm 23

Kategoria: Anlee  | 4 Komentarze
Autor: Andrzej
• piątek, 01 Kwiecień, 2011

Słowa, słowa,słowa.

Bezmiar gadulstwa o sprawach mało ważnych, płytkich, niepożytecznych. Płytkie gadulstwo, paplanina bez krzty energii – to poza domem. Ten codzienny potok zdań w dziwny sposób kończy się z chwilą przestąpienia progu domu. Zaczyna się cisza, zdawkowośc w rozmowie albo kontynuacja cichych dni z żoną.

Tak przecież jest od dawna. Po ślubie jeszcze rozmawialiśmy, ale każdy następny rok był coraz uboższy we wspólne, przegadywane wieczory, rozgadane spacery.

Dzień za dniem SŁÓW prawdziwych coraz mniej.

Mężczyzna nie potrzebuje, pozornie wielu słów żeby mówić o swoich problemach, a tak naprawdę nie wie jak zacząć i bezpieczniej dla niego jest się schować za lakoniczność.

Kobieta ma pragnienie i potrzebę mówienia i słuchania, i z tego czerpie siłę do codziennego, domowego zmagania i pielęgnowania miłości w małżeństwie.

Wiosną w lesie tylko samczyki ptaków śpiewają do obłędu, bo wiedza dlaczego i dla kogo, a samiczka słucha, ocenia i wybiera.

Siłę i odwagę męża można często poznać po tym jak przełamuje swój wstyd i prosi o radę żonę udowadniając tym samym, że małżeństwo to JEDNOŚĆIĄ uzupełniająca i wielobarwna.

 

Jeden z moich przyjaciół napisał kilka słów w krótkim liście miłosnym do swojej poślubionej 20 lat temu żony, i sam się wzruszył widząc jej łzy i szczęście – dziwiąc się że to tak działa.

Banalne?

Kocham te banalne sytuacje kiedy wbrew swojej męskiej naturze zrobię coś co sprawia że moja Basia ma oczy pełne łez, ze szczęścia.

Napisz proszę chociaż krótki list – bo o sprawach osobistych mówi się trudniej, pisze zdecydowanie łatwiej – nikt nie podsłuchuje i nie widzi twojej twarzy. Jest taki stary wynalazek jak PAPETERIA, czy biała kartka papieru która może zmienić wiele, kiedy na niej pojawia się SŁOWA prawdziwe i ożywiające. Na początku to „trochę trudne i bezsensowne” ale warto!

Twoja żona pragnie wiedzieć jak bardzo ja kochasz i jak jest cenna jest dla ciebie.

Kategoria: Anlee  | Zostaw komentarz