Autor: Andrzej
• poniedziałek, 14 Luty, 2011
Potrafimy być uporządkowani i zabezpieczeni na wypadek nieszczęścia do granic możliwości i przewidywalności.
W domu kilkanaście alarmów, oznakowane zawory gazu i główny zawór wody.
W zakładach pracy w widocznych miejscach stoją gaśnice a przyciski alarmu znajdują się na wysokości wzroku. Wszystko na wypadek nagłego, niespodziewanego zagrożenia.
I nie jest niczym złym i karygodnym zamknięcie zaworu gazu czy stłuczenia szybki z przycisku alarmowego gdy mamy wątpliwości i czujemy niebezpieczeństwo czy zagrożenie. Po takim prewencyjnym działaniu, będziemy usprawiedliwieni.
To wszystko po to by uniknąć nieszczęścia.
Nasza roztropność i przewidywanie nie dotyczy jednak zagrożeń w małżeństwach, których coraz większa liczba rozpada się w majestacie „ logicznych argumentów”. I nie ma tu znaczenia światopogląd, poprawność czy temperament. Brakuje palących się lampek ostrzegawczych gdy zaczyna się problem który wróży tragedię.
Po latach gdy problem przerośnie małżonków, byle iskra spali i zniszczy życie małżonków i dzieci. Przyzwyczajono nas do myślenia o tym w kategoriach naturalnej kolei rzeczy podpierając się statystyką i kolorowymi głupimi gazetami.
Czy wiesz kiedy przepalają się bezpieczniki w twoim małżeństwie?
Czy wiesz gdzie one są?
Czasem warto zareagować przedwcześnie i uchronić siebie i współmałżonka od nieszczęścia.
Bądźmy więc czujni, jak czujnik tlenku węgla który sygnalizuje to czego nie widać i czego poczuć ludzkim nosem nie można.
Bezpieczniki które Bóg wkręcił w nasze serca w dniu ślubu to :
MIŁOŚĆ, WIERNOŚĆ, UCZCIWOŚĆ MAŁŻEŃSKA.
To naprawdę działa !
ROZMAWIAJ< ROZMAWIAJ< ROZMAWIAJ!
Nie daj się robić na szaro przez seriale i głupie gazety, przyjrzyj się swoim doradcom!
Komentarze