Archiwum ◊ Styczeń, 2011 ◊

Autor: Andrzej
• czwartek, 27 Styczeń, 2011

Gdyby nie było tamtej zimy

byłbym daleko

może dalej niż

wiem.

Gdyby nie było wtedy

Twojego spojrzenia,

byłbym ciągle głodny chwil

i niespokojny.

Gdyby nie było wtedy

Twojego uśmiechu

brnąłbym dalej cynicznie

w pozory życia.

Gdybyś wtedy nie przyszła

– zawaliłby się świat

mój i Twój.

Basi mojej

Kategoria: Anlee  | 2 komentarze
Autor: Andrzej
• czwartek, 27 Styczeń, 2011

„Pamiętam jak pradziadek Andrzej…” – jest to całkiem realne, że kiedyś moje prawnuki będą tak wspominały moje zachowania, śmiały się z moich nawyków, naśladowały dobre i krytykowały złe.

Skąd ta refleksja? – a no z myślenia „ do przodu”. Często wydaje mi się, że to co robię jako tata ma tylko wartość teraźniejszą, ale przecież pracując nad sobą  wykonuję konkretna pracę dla swoich dzieci, wnuków, prawnuków.

Czas jest bezwzględny, a bańka mydlana  zwana dniem dzisiejszym pęknie bardzo szybko o północy.

I tak to ma być, że dni mijają bez żadnego  namacalnego celu?

Po prostu nas ogłupiono codziennym pragnieniem przyjemności, połączonym z brakiem życiowej misji.

Weź lornetkę (wyobraźnię), spójrz daleko przed siebie kilkadziesiąt lat w przód, co wtedy zobaczysz i usłyszysz o sobie, ile śladów swojej osoby zobaczysz w dzieciach, wnukach i prawnukach.

Warto myśleć i działać dalekosiężnie, bo Tata musi mieć dalsza wizję niż tylko przeżyć do weekendu.

Starając się być jak najlepszym tatą pracujesz dla swoich potomnych. Ale jazda!



Autor: Andrzej
• piątek, 21 Styczeń, 2011

Nie mogę wyobrazić sobie bólu, cierpienia i poczucia bezradności przeżywanych przez rodziny ofiar podczas codziennych, po kilkaset razy puszczanych w telewizji i w innych mediach tzw. rekonstrukcjach zdarzeń.

Dla zimnych, cynicznych niejednokrotnie i interesownych polityków to tylko samolot Tu 154.

Pytanie: czy ”na ścieżce, czy nie” to dla nich też nie najważniejsze. Ważne żeby codziennie, po kilka razy beznamiętnie mówić, pisać o katastrofie, spierać się nie wiedząc tak właściwie w imię czego.

Tzw. sprawiedliwość w kontaktach z ruskimi nie istniała i nie zaistnieje a kolejny chłodny spór polityków i komentatorów to wór traumatycznych wspomnień i bólu tych którzy patrzą na samolot w licznych rekonstrukcjach ze świadomością, że tam na pokładzie siedzą ich bliscy, czytają gazetę, piszą sms-y do najbliższych, marzą o tym co będzie po powrocie, boją się kolejnego lądowania, myślą, czują, oddychają.

Chłód i beznamiętność medialnego człowieczeństwa jest uderzająca.

Jakże modnym stało się litowanie nad biednymi zwierzętami w schroniskach, w podtapianych stodołach , czy relacje z ratowania cielaczka dryfującego na krze.

Tu-154 to miejsce gdzie toczyło się życie 96 ludzi na których czekało co najmniej tysiące bliskich i znajomych  i oni w tych rekonstruowanych samolotach zabawkach, są w środku!

Jestem w stanie zrozumieć gorycz i ból człowieka który stracił brata bliźniaka, wybaczając różne dziwne zachowania. Wierzę że można odchodzić z tego bólu od zmysłów, kiedy widzi się bezwzględność mediów, interesowność polityków i coraz mniejszą wrażliwość na śmierć i jej tajemnicę. Czy dano mu szansę na godne i spokojne przeżycie żałoby po swoim bracie?

Przegryzajmy wiec śniadanko, czytając w porannej prasie : „co też tak naprawdę wydarzyło się w Smoleńsku”.

Co tak naprawdę się stało z naszym sercem?

Kategoria: Anlee  | Zostaw komentarz
Autor: Andrzej
• środa, 19 Styczeń, 2011

Białą wykrochmalona koszula, krawat, zapach ciasta i wszyscy razem w domu. Tak wyglądała niedziela w domu moich dziadków na śląskiej wsi. Ciężko pracujący murarz wiedział, że dla niego i całej rodziny niedziela to dzień szczególny.

Komu chciał się podobać w tej białe koszuli, przecież wychodził z domu tylko do kościoła, nie spotykał się z nikim szczególnym we wsi.

Myślałem ze to dla babci, ale ona znała go bardzo dobrze na co dzień i ten strój niczego nie zmieniał.

Teraz sam ubieram się odświętnie w niedzielę, zwyczajne sprzęty znikają ze stołów i biurek bo ten dzień jest inny niż sześć pozostałych.

Odpoczynek fizyczny, czas z rodzina i szczególny czas dla Pana Boga – to odróżnia ten dzień od zabieganych pozostałych.

I może to śmiesznie wygląda kiedy ubieramy z teściem koszule w niedzielny poranek, ale czuję że nasz dom dekorujemy wtedy sobą i przekazujemy coś więcej naszym dzieciom.

Piętek i sobota to nie to samo, chociaż tak bardzo weszło w krew młodym ludziom żeby piątek i sobotę traktować jako dni odjazdowe, a w niedziele dochodzić do siebie.

Nawet my chrześcijanie tak bardzo potrafimy zaangażować się w kilkugodzinna służbę w niedzielę że zmęczeni zapominany o wytchnieniu w gronie rodziny z Gospodarzem i Panem tego dnia.

Gospodarzem tego dnia jest Bóg, chcę go traktować serio.

Kategoria: Anlee  | Zostaw komentarz
Autor: Andrzej
• poniedziałek, 17 Styczeń, 2011

Zupełnie przypadkiem wybraliśmy do oglądania filmy z naszego rodzinnego magazynu, i jakież było nasze zdziwienie, kiedy podsumowując oglądane filmy stwierdziliśmy, że wszystkie dotyczyły

zniszczonych relacji między rodzicami i dziećmi. Rodzice i dzieci mówiące innym językiem, brak jakiejkolwiek więzi i normalności,brak czasu na zastanowienie się nad sobą i chyba najbardziej dramatyczne losy bohaterów filmu TETRO – kim jest mój ojciec?

Przypadek, czy smutna rzeczywistość. Statystyka jest bezwzględna, ale rodzice dla swoich dzieci również.

Zastanawiam się ilu członków ekipy filmowej realizującej każdy z tych filmów dokładał swoje trudne doświadczenia do losów filmowych bohaterów.

Poruszył mnie bardzo wpis na blogu jednego z moich przyjaciół na temat swojego swojego nieżyjącego ojca.

Pamiętam strach kiedy mówił o swoim ojcu i widzę teraz dorosłego mężczyznę który przebaczył i zmienił to co wydawało się nie możliwe. To jeden z PRAWDZIWYCH FILMÓW które znam i zachęcają do pracy nad sobą.

Na wiele fabuł w naszym „filmowym życiu”, my ojcowie mamy ogromny wpływ.

Realizujmy dobre „filmy”, zachęcające do budowania więzi rodzinnych normalnych, nie tych „postępowych”.

Polecam filmy:

Bella

August Rush

Tetro