Autor: Andrzej
• poniedziałek, 14 Czerwiec, 2010
Samodzielność wymaga odwagi.
Decyzje trzeba podejmować biorąc pod uwagę ryzyko, porażkę, ośmieszenie. Takie wymagania stawia praca zawodowa, naukowa, polityka i codzienne życie.
Również nasze duchowe życie wymaga odwagi i okresowej rewizji pod kątem samodzielności w słuchaniu tego co Bóg chce do nas powiedzieć. Łatwiej spoczywać biernie na tratwie tzw. nurtów duchowych, autorytetów, zachwycać się cudzymi myślami.
Bóg zawsze osobiście zwracał się do otwartego człowieczego serca. Potrzebował czasu i dobrej sposobności, ale spotkania te zawsze wiązały się z poszukiwaniem odpowiedzi na ważne pytania.
Mojżesz, Abraham, Paweł, apostołowie i wielu gorliwych naśladowców Jezusa szukali uparcie misji dla swojego życia i osobistej relacji z Jezusem.
Winna latorośl rośnie i owocuje pięknie, jeśli jest traktowana jednostkowo i przycinana, pielęgnowana przez winogrodnika osobiście.
Jezus w tłumie zawsze znajdował osobę, jedną – ale spragnioną. Tłum ignoruje indywidualność, wspólnota zawsze umacnia indywidualność, nie niszczy jej ale pomaga Duchowi Świętemu ją pielęgnować i rozwinąć się.
Czy jestem winoroślą która daje się prowadzić w owocujący krzew, czy jemiołą żerującą na żywicielu ( wspólnocie, kościele, organizacji),
Samodzielność wymaga poświecenia „lekkości bytu” i wygody, dla osobistej relacji z Jezusem.
Komentarze