Archiwum ◊ Czerwiec, 2010 ◊

Autor: Andrzej
• czwartek, 24 Czerwiec, 2010

Światło w spojrzeniu

można mieć codziennie

Lato nie musi się skończyć nagle.

Spoglądam przed siebie

i odbijam światło

bezkresu

błękitu

i wieczności.

Łąkami zachwycać się trzeba

zielenić drogi codzienne

i kroczyć, i biegać

po rosie radości spokojnie,

w sandałach

odzyskanej świeżości.

Pasterzowi Prawdziwemu

Kategoria: Anlee  | Jeden komentarz
Autor: Andrzej
• poniedziałek, 14 Czerwiec, 2010

Samodzielność wymaga odwagi.

Decyzje trzeba podejmować biorąc pod uwagę ryzyko, porażkę, ośmieszenie. Takie wymagania stawia praca zawodowa, naukowa, polityka i codzienne życie.

Również nasze duchowe życie wymaga odwagi i okresowej rewizji pod kątem samodzielności w słuchaniu tego co Bóg chce do nas powiedzieć. Łatwiej spoczywać biernie na tratwie tzw. nurtów duchowych, autorytetów, zachwycać się cudzymi myślami.

Bóg zawsze osobiście zwracał się do otwartego człowieczego serca. Potrzebował czasu i dobrej sposobności, ale spotkania te zawsze wiązały się z poszukiwaniem odpowiedzi na ważne pytania.

Mojżesz, Abraham, Paweł, apostołowie i wielu gorliwych naśladowców Jezusa szukali uparcie misji dla swojego życia i osobistej relacji z Jezusem.

Winna latorośl rośnie i owocuje pięknie, jeśli jest traktowana jednostkowo i przycinana, pielęgnowana przez winogrodnika osobiście.

Jezus w tłumie zawsze znajdował osobę, jedną – ale spragnioną. Tłum ignoruje indywidualność, wspólnota zawsze umacnia indywidualność,  nie niszczy jej ale pomaga Duchowi Świętemu ją pielęgnować i rozwinąć się.

Czy jestem winoroślą która daje się prowadzić w owocujący krzew, czy jemiołą żerującą na żywicielu ( wspólnocie, kościele, organizacji),

Samodzielność wymaga poświecenia „lekkości bytu” i wygody, dla osobistej relacji z Jezusem.

Kategoria: Anlee  | Zostaw komentarz
Autor: Andrzej
• niedziela, 13 Czerwiec, 2010

Wielu czynności musiałem swoich dzieci po prostu nauczyć. Nie czekałem aż same naucza się zachowywać odpowiednio przy stole., jeździć an rowerku, rysować pierwsze rysunki. Tego nie byłyby w stanie nauczyć się odpowiedni szybko i dobrze tylko poprzez obserwowanie rodziców.

Ojciec jest nauczycielem w wielu dziedzinach życia – uczy szanować, mamę, inne kobiety, uczy szacunku do starszych, itd.

Zawsze znajdzie się ktoś kto dla naszych dzieci będzie nauczycielem.

Posyłając nasze dzieci do szkoły zawsze staramy się dowiedzieć jak najwięcej o nauczycielu któremu powierzamy nasze dziecko, jest to dla nas ważne.

Odpowiedzialny tata wie czego chce nauczyć swoje dzieci na poszczególnych etapach jego życia.

Nic nie dzieje się samo. Samo może się tylko popsuć.

W jakich dziedzinach życia jestem nauczycielem dla swoich dzieci?.

Czego chciałbym dzieci nauczyć?

Czy mam świadomość że dla dziecka jestem nauczycielem życia?

O tym chcemy rozmawiać, modlić się o siebie na ostatnim przed wakacjami spotkaniu KLUBU TATY w dniu 21.06.2010. Zapraszamy!

www.klubtaty.pl

Autor: Andrzej
• środa, 09 Czerwiec, 2010

Nie docenisz kotwicy, jeśli nie przeżyjesz sztormu”.

Poruszyła mnie ta sentencja, bo w prosty sposób nazwała kilka ostatnich miesięcy naszej rodziny. Bywa tak że masz wrażenie walącego się dookoła świata, natłoku trudności i nieżyczliwości, aż nagle dostrzegasz nadchodząca pomoc, konkretną, rzeczywistą i subtelną. Wir wydarzeń trwa, a coraz częściej przez zasłonięte chmurami niebo zaczyna prześwitywać słońce.

I dzieje się coś nieprzewidywalnego, dającego poczucie bezpieczeństwa, spokoju i troski.

Kotwica nie uciszy burzy, ale pozwala ją przetrwać.

Spokój jak po ciężkim raftingu, kiedy wypływasz na spokojne wody.

Nadzieją którą Bóg daje w swoich obietnicach, wielokrotnie działały jak kotwica.

Choć dookoła wiry i sztormy, serce ufające nie rozbiło się o skały uprzedzeń, gniewu, nieprzebaczenia.

To jest konkret, który jest prawdziwy dla mnie i dla moich bliskich  i realny jak to, że oddycham.

Kategoria: Anlee  | Zostaw komentarz
Autor: Andrzej
• wtorek, 01 Czerwiec, 2010

Dzień jak codzień, a jednak szczególny. Pamiętam ten zapach poranka w Dzień Dziecka, oczekiwanie co też się wydarzy i jak będzie wyglądała niespodzianka.

Ale najważniejsze była chyba pamięć o tym, żeby siostrze i mnie sprawić przyjemność.

Byliśmy bardzo ważni dla naszych nieżyjących już rodziców i zawsze o to czuliśmy w sposób szczególny.

Taki zwyczajny dzień, ale jako osoba dorosła wracam z wielkim sentymentem i wdzięcznością do wspomnień z dzieciństwa, w którym Dzień Dziecka był dniem szczególnym.

Dzisiaj jako dojrzały tata, wiem jak ważne dla moich dzieci jest zapewnianie o szczególnym miejscu jakie maja w naszym życiu, i jest też dobrym pretekstem do podziękowania Bogu za możliwość bycia rodzicem tak wspaniałych dzieci.