Trudno pracować tam gdzie ludzie umierają z powodu chorób nowotworowych-
to takie obiegowe stwierdzenie w którym jest dużo racji, ale jest tez druga strona, jaśniejsza i dająca nadzieję.
Oddział Onkologiczny miejsce zatrzymania życia, zwolnienia do granic możliwości tempa, aktywności, czas weryfikowania spraw najważniejszych, przyglądanie się swoim bliskim i przede wszystkim swojemu sercu.
Nawet krótkie rozmowy w oddziale Onkologicznym wnoszą zdecydowanie więcej do mojego życia niż długie mądre dysputy na temat życia i śmierci.
Świadomość bliskości Dawcy życia, jest wszechogarniająca i dyscyplinuje myślenie, słowa, emocje i wszelkie medyczne działania.
Spadają maski i pozostaje CZŁOWIEK -z lękiem, bólem, z pytaniami.
I to jest ta chwila w której czuję dłoń Samarytanina, który przyprowadza utrudzonego nieszczęśliwca do gospody opiekuję się nim troskliwie.
Czas który spędza mój ulubiony Onkolog tego oddziału na rozmowach o Nadziei, o Niebie – kiedyś był dla mnie marnowaniem czasu – teraz widzę że to życiodajny powiew Dobrej Nowiny.
Podziwiam moja żonę za sposób, gotowość i serce które wkłada w prace z ciężko chorymi – do granicy bólu który towarzyszy umieraniu tych z którymi się zaprzyjaźniło.
Tak często zapominamy że praca jest czasem i miejscem które jest cenne dla Boga, bo przez nas może tak wiele innym powiedzieć o Sobie, czasem bez słów.
Szukasz służby – pracuj z NIM.
Basi





i iść dalej mimo trudności i zmęczenia.














Komentarze