
Archiwum ◊ Lipiec, 2009 ◊
Lubie moje kwiaty w ogrodzie, róże na zadbanych klombach, liliowce rosnące w nieładzie i zdobiące połacie trawy, bluszcze zasłaniające stare bezużyteczne graty. Lubie patrzeć na uzupełniające się kolory kwitnących kwiatów i zieleniejących różnorodnie roślin, upajać się bogactwem mojego ogrodu. Inaczej ma się z trawą której nie cierpię, wiem że przychodzi czas kiedy kosiarka i ja w duecie mamy co robić, żeby było poczucie porządku i ład dookoła domu – trawniki muszą być przystrzyżone, równe, taka ich rola niewdzięczna.
Kwiaty i trawa w moim ogrodzie.
W mojej rodzinie staram się dostrzegać indywidualność każdego z jej członków i cieszyć się innością i niepowtarzalnością to pozwala pięknie żyć.
Śledząc losy wielu partii, społeczności i wspólnot dostrzegam „ogrody” i „trawniki”.
Lubię ogrody…
„…Służcie sobie takim darem jaki każdy z was otrzymał..” – parafraza słów Pawła z jego listów przypomniała mi ze w naporze rożnych aktywności życiowych, wspólnotowych i zawodowych zapominam często o tym co jest moim darem( prezentem) od Boga którym mam służyć innym.
Zastanawiałem się co tak naprawdę sprawiało i nadal sprawia mi radość, i czy używam tych zdolności i umiejętności prawidłowo.
Drugie pytanie nasuwa się samo, czy przypadkiem nie wykonuję lub nie porywam się na coś czego robić nie lubię , nie potrafię, nie muszę bo nie mam do tego predyspozycji.
Równowaga między pychą i pokorą w patrzeniu na swoje mocne i słabe strony jest kluczem do harmonijnego służenia innym.
Wielu moich znajomych pogubiło się w życiu bo zamienili kompas otrzymany od Stwórcy, na pożyczone od innych ludzi mapy.
Nie należę do zwolenników tzw. literatury kobiecej, ale wywróciło mnie do góry kołami przeczytanie trzech książek Ingrid Trobish na temat życia małżeńskiego, dojrzewania, straty najbliższej osoby. Oczywiście to trzy książki, każda o czymś innym, ale styl, mądrości i doświadczenie niesamowite.
Jako facet powinienem polecać inną literaturę chrześcijańską- ale przyznaję chcąc być szczerym, że jest to niesamowita pisarka, mądra kobieta i piękne opisywanie Bożych dróg.
Trzy książki w dwa dni, nic wielkiego – ale najadłem się!
Polecam życzliwie – facetom.
„Ucząc się żyć po utracie ukochanej osoby”
„Łatwo się starzeć, ale trudniej dojrzewać”
„Moja droga do domu Ojca”
Kruchość i delikatność życia zadziwia. Świadomość że ty jeszcze zostałeś, ze to nie twój czas budzi albo lęk albo arogancję. Rozmawiasz dzisiaj jutro już nie zamienisz zdania, gestu.
Nieuchronność i nadzieja idą w parze. Pocieszenie i ból to rodzeństwo smutku.
Byłoby to wszystko bez sensu gdyby nie, dziecięce zaufanie do Dawcy Życia.
Strumień życia przepływa przez środek serca i wolnej woli i zawsze tak było.
Orzeźwienie dać może pełne zanurzenie w Jego Miłość.
Czas niczego nie leczy, pozwala dojrzewać i rozumieć sercem coraz bardziej.
Lucynie i Zbyszkowi
Zamykam jak pełną szufladę
wspomnienia i czas
Jestem w stanie pomieścić ich dużo
Szafa mojego życia
ma zapach cedru Libanu
i świerkowej beskidzkiej żywicy
Niektórych szuflad otwierać już nie chcę
Inne chcę pozamykać i do nich nie zaglądać
Ale ciągle są takie które z wielką radością
otwieram i chłonę zapachy
życzliwości
wierności
przyjaźni
Ten zapach cedru
jakby coraz mocniejszy…
Zupełnie przypadkiem, podsłuchując przez zamknięte drzwi rozmowę usłyszałem o Jezusie jako o osobie która jest bardzo osobiście zainteresowana moim życiem, przyszłością, codziennością.
Informacja o tym że Bóg ma dla mnie plan i chce go realizować w moim życiu była zaskakująca ale dziwnie uspakajająca.
Świadomość możliwości wyboru dawała mi komfort suwerenności. 
Modląc się samotnie na kolanach i prosząc aby Jezus stał się moim Panem i prowadził mnie przez życie tak jak On tego chce, nie wiedziałem że czas tych dwudziestu pięciu lat będzie tak obfity i owocny.
Dobrze było podsłuchiwać, dobrze było prosić o łaskę wiary i nawrócenia, a przede wszystkim dobrze mieć tak Wiernego i Kochającego Przyjaciela.
Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne.
Ewangelia Jana 3.16
ουτως γαρ ηγαπησεν ο θεος τον κοσμον ωστε τον υιον αυτου τον μονογενη εδωκεν ινα πας ο πιστευων εις αυτον μη αποληται αλλ εχη ζωην αιωνιον
Zastanawiałem się jaka myśl, jakie słowo otwiera i zamyka mój dzień. O czym najpierw myślę kiedy wstaję i o czym rozmyślam zasypiając.
Łapię się na tym że jest to podziękowanie, za co?
W sumie za wszystko, te proste słowa: Dziękuję Ci Panie są wszystkim co mogę z siebie wydobyć i wszystko w tych słowach się zawiera.
To jak wielki kosz pełen po brzegi. I prawdą jest, że nie mam sił ani czasu żeby za każdy znajdujący się w nim prezent dziękować.
Dziękuje Ci Panie za kosz pełen błogosławieństwa.
Dziękuję – ta myśl i to słowo zamyka i otwiera mój dzień i niech tak mi już pozostanie, bardzo bym tego chciał starzejąc się i dojrzewając przy Tobie.
Dzięgielów, niewielka wioska w której tyle razy słyszałem o Bożej miłości. Od 22 lat jeżdżę na Tydzień Ewangelizacyjny i widzę coraz większy entuzjazm, coraz więcej młodych ludzi słuchających Ewangelii, coraz mocniej docierają do mnie słowa świadectw o żywym Bogu ingerującym w życie ludzi. 
Nauczyłem się słuchać i doceniać mądre przemodlone kazania po których wysłuchaniu wracam do domu odświeżony. Nie często zdarza mi się wzruszać, ale tam pod namiotem często mam oczy pełne łez.
Spotkania z braćmi protestantami to dla mnie dzień powszedni i widzę po latach jak bardzo zmienia się patrzenie na siebie nawzajem, mamy więcej lat i siwych włosów, ale ten młodzieńczy błysk w oku pozostał kiedy mówimy o Jezusie i Jego działaniu w życiu.
Smutek, smutek, smutek. Takie myśli nasuwają mi się po wczorajszych uroczystościach w Los Angeles. Smutek beznadziejny – samotność z bezsilnością.
Talent niesamowity i to COŚ to zaważyło na całym życiu Jacksona. Słuchając wypowiedzi rodziny, śledząc historię Jacksonów i oglądając wczesne nagrania, odnoszę wrażenie wielkiego osamotnienia i braku akceptacji swojej osoby, połączonej z brakiem normalnej relacji z ojcem.
Samotność wśród przepychu.
A może miał dobre dziecięce serce i układał sobie życie tak jak potrafił, nie wiem…
Samotność wśród gwiazd to chyba norma, może jego życie wyglądałoby inaczej gdyby ojciec zaakceptował go takim jakim był i po prostu go kochała jak TATA.




Komentarze