Słuchając piosenki „Kiedy mężczyzna płacze” zastanawiałem się nad sytuacjami które zmusiły mnie do płaczu , albo spowodowały „ ową miękkość serca i oczu „.
Dawno porzuciłem mit, nieprawdziwy i szkodliwy mówiący o twardości mężczyzny i braku potrzeby wzruszenia czy smutku okraszonego łzami.
Zdarza mi się często, a najczęściej gdy przypominam sobie chwile szczególnego, konkretnie nazwanego błogosławieństwa Bożego w naszym rodzinnym życiu. I te łzy zapamiętuję tak bardzo szczególnie, bo przychodzą same na świat i dają mi znać o moim sercu.
Do dzisiaj wspomnienie narodzin moich dzieci powoduje ogromne wzruszenie, a dzień narodzin mojego drugiego synka, dwa lata temu nie pozwala mi bez łez wdzięczności wracać do tych chwil.
Chyba nawet się chlubię tym że potrafię zapłakać, że widzą mnie takim moje dzieci i że wtedy naprawdę widzę jak moje życie, kiedyś twardziela – zaimpregnowanego na łzy, zmienia czas.
Mój Pan też zapłakał i ciągle pomaga mi walczyć o wrażliwe i współczujące serce.









Komentarze