Archiwum ◊ Maj, 2009 ◊

Autor: Andrzej
• piątek, 29 Maj, 2009

Słuchając piosenki „Kiedy mężczyzna płacze” zastanawiałem się nad sytuacjami które zmusiły mnie do płaczu , albo spowodowały „ ową miękkość serca i oczu „.the_prodigal_son_zoom1

Dawno porzuciłem mit, nieprawdziwy i szkodliwy mówiący o twardości mężczyzny i braku potrzeby wzruszenia czy smutku okraszonego łzami.

Zdarza mi się często, a najczęściej gdy przypominam sobie chwile szczególnego, konkretnie nazwanego błogosławieństwa Bożego w naszym rodzinnym życiu. I te łzy zapamiętuję tak bardzo szczególnie, bo przychodzą same na świat i dają mi znać o moim sercu.

Do dzisiaj wspomnienie narodzin moich dzieci powoduje ogromne wzruszenie, a dzień narodzin mojego drugiego synka, dwa lata temu nie pozwala mi bez łez wdzięczności wracać do tych chwil.

Chyba nawet się chlubię tym że potrafię zapłakać, że widzą mnie takim moje dzieci i że wtedy naprawdę widzę jak moje życie, kiedyś twardziela – zaimpregnowanego na łzy, zmienia czas.

Mój Pan też zapłakał i ciągle pomaga mi walczyć o wrażliwe i współczujące serce.

.

Kategoria: Anlee  | Zostaw komentarz
Autor: Andrzej
• wtorek, 26 Maj, 2009

Nie ma osiemnastu lat, a ma w sobie tyle życia i świeżości.

Nie ma osiemnastu lat, a ma w sobie tyle spontaniczności i pomysłów.

Nie ma osiemnastu lat, ale jest ciągle piękna i zachwycająca

jak ten dzisiejszy poranek w naszym ogrodzie.

Kocham mamę moich dzieci!

.

Kategoria: Anlee  | Zostaw komentarz
Autor: Andrzej
• piątek, 22 Maj, 2009

Nauczył mnie myśleć delikatnie, ciepło. Poprzez swoje teksty zwrócił moją uwagę na piękno słów którymi można opisywać miłość, zauroczenie przeżywanie codzienności.cohem_ch

Ciepły głos, zawadiacka osobowość i wielka klasa.

Był czas „myślenia Cohenem”- fascynacja słowem i osobą. Zostawił we mnie ślad za który jestem mu wdzięczny.

Poezja którą żyje, jest gałązką jego wierszy i jestem z tego dumny.

1975 rok- pierwsza wysłuchana przypadkiem przez radioodbiornik „Alina” piosenka Cohena dała mi zapał do poszukiwań, nauki gry na gitarze, tłumaczenia i śpiewania jego utworów do dnia dzisiejszego. To były te same częstotliwości, ciepły głos i niedostępność kanadyjskiego artysty dla zafascynowanego nastolatka.

1985 rok- koncert w Zabrzu, z gramofonem kasetowym, m-ki Grundig pod koszulą, z wiernymi przyjaciółmi od Cohena i białego wytrawnego, jesteśmy tam gdzie ON. Czas Satori, osłupienia i pytanie co będzie dalej, widziałem i słyszałem …

Stopniowo legenda przeradzała się w codzienność, płyt pod dostatkiem, muza jaką chcę w zasięgu sieci.

Ale pozostało to patrzenie – na życie, miłość,poezję.

Kupiłem niedawno płytę DVD z koncertu w Londynie w 2008 roku i osłupiałem – 75 letni uwodzicielski mężczyzna, z niesamowitą klasą wbija w fotele widzów i mnie oglądającego koncert przed komputerem . Głos jak podczas nagrań w studio, uśmiech jak w latach 80-tych, poezja jak w czasach mojej młodości.

I znowu: „Zuzanna”, „Jedno z nas nie może się mylić” „Bird on the wire”kopia-kopia-header

2009- sierpień koncert w Bratysławie – to była tylko chwila zastanowienia i już mam bilety.

Zobaczę mojego muzycznego przewodnika, może na żywo po raz ostatni i choć znam wszystkie jego utwory wiem że każdy będzie smakował na nowo.

Czekam z niecierpliwością.

.

Kategoria: Sztuka  | Zostaw komentarz
Autor: Andrzej
• piątek, 15 Maj, 2009

Mięknę jak wosk.pa

Rozpływam się jak gałka lodów w upale.

Śmieję się do bolesnych skurczów brzucha.

Padam ze zmęczenia wieczorem, jak górnik po szychcie

Patrze od dwóch lat

na małe , figlarne , błękitne oczka.

Uśmiecha się pięknie.

Coraz mocniej trzyma moja dłoń pulchna rączka.

Coraz więcej czasu potrzebuję na tłumaczenie życia.

Coraz dłużej dyskutujemy

Coraz później chodzimy spać

Dorastamy.

I to codzienne motto:

„Tatuśku kochany chodź…”

trafia w samo sedno minionych dwóch lat.

Kochaj nas dalej synku!

.

Autor: Andrzej
• środa, 06 Maj, 2009

Przyjaźń potrafi zmieniać serce i umysł, potrafi ogrzać i dodać otuchy podczas trudnych chwil i takiego zwyczajnego smutku.
Są to stwierdzenia oczywiste i dobrze znane, ale działanie tych prawd sprawdza się w czasie rzeczywistym opierając się o Przyjaciela jak o mocne drzewo wtedy kiedy brakuje sił, przykrywa smutek czy brakuje pomysłu na codzienność.
Przyjaciel jest cenny i bezcenny, i jest darem – bo darmo dany.mundo
Mijający czas weryfikuje przyjaźnie i sytuacje, ale pokazuje też ogrom dobroci jakiej można doświadczać stając się Przyjacielem, odkrywając i pielęgnując stare życiodajne znajomości.

Nasz Najlepszy Przyjaciel, ciągle pokazuje jak być blisko, pomagać, pocieszać.
Dzięki Ci Panie za dar przyjaźni, tej normalnej, codziennej!.

Kategoria: Anlee  | Zostaw komentarz